Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Przetacznik Christa. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Przetacznik Christa. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 30 czerwca 2016

Christa i kąpiące się ptaki

Mój Młociński ogródeczek nie dostarcza feerii zmian, bogactwa kwitnienia, ale co chwilę też się tu dzieje. Właśnie zapanował u mnie Przetacznik kłosowy Christa. Ma on długą historię i do tego nie zawsze chciał jak Christa wyglądać. Czasem gubił rybi ogon. W tym roku syreni śpiew mojego przetacznika nabiera mocy ;-)




Tu jeszcze odradza się po podziale. Dzieliłam karpy rok temu, efekt był mizerny, w tym roku to jest ekspansja ;-)


A tak wyglądał w lipcu 2012 roku, kiedy przyjechał z Karpacza, ze sklepu Funkie.pl



Po posadzeniu miesiąc później, czyli sierpień 2012



 
Woda wiadomo towar deficytowy. Jak tylko skończyłam kosić ustawiłam zraszacze i zajęłam się chwastami, a tu szał ptasi się zaczął, co próbowałam uwiecznić.




Polish spirit ma coraz więcej kwiatów



A takie były jego początki w 2012 roku


Na obecny efekt trzeba troszkę poczekać ;-)

Hortensja z niczego, czyli patyczków nie przestaje mnie zachwycać






piątek, 17 czerwca 2016

Szalona pogoda 2

Dzisiaj zwalone drzewo, brak parkingu pod działką, ulewa i grad po drodze, wilgotność tropikalna, za to ziemia jak na pustyni.


To już nie są zwykłe burze, czy zwykły wiatr. To są zjawiska pogodowe z zupełnie innych stref klimatycznych. W stolicy wyją karetki, a serwisy publikują coraz to nowe zdjęcia powalonych drzew, zniszczonych samochodów i niestety są informację o ofiarach.
Czyli znowu jestem szczęściarą, bo po wybraniu się do Centrum ogrodniczego i zakupach tamże, jechałam w tym kataklizmie na działkę. Dojechałam przez ulewy, grad, mijając po drodze zwalone drzewa. Dojechałam i poza zwalonym drzewem na parkingu wszystko w porządku.

Ogród jedynie zaśmiecony liśćmi, jabłkami, połamanymi gałązkami i mnóstwem owoców morwy. Zbierałam je z trawy jak poziomki ;-)

Zrobiłam też zakupy w tym CO, chociaż oferta była tak mizerna, że niemal wyjechałam z niczym.

Oto moje nowe roślinki


Zakupy trochę by nie wrócić z niczym, chociaż po wykopaniu moich starych dwóch tawułek Arendsa ukrytych pod gęstwą róży pomarszczonej i przesadzenie ich na bylinową, dodatek kolejnej tawułki wydawał się uzasadniony. Jałowce kupiłam, bo były śliczne. Dodałam je także do rabaty bylinowej i zobaczymy jak to będzie.

Oto efekt moich dzisiejszych prac wykonanych pomimo nadal kiepskiego zdrowia, bolącej nogi, dziwnych reakcji na słońce - chyba po tym uczuleniu powinnam siedzieć w domu. Do tego nawet komputer mi dzisiaj odmówił posłuszeństwa. Burza? 






Kolorystyka nadal bez zmian - biało-burgundowa. Tawułki maja niemal identyczny kolor jak jarzmianki.


Jak na mnie to mnóstwo kwiatów ;-)ale będzie duuuużo więcej. Pąków na tym clematisie jest po prostu bez liku. Ostre cięcie w tym roku i jakie efekty.






A tu już moja lawendowa rabata. Lawenda w tym roku rośnie wyjątkowo pięknie, przetaczniki też, wkrótce zakwitną czerwone krwawniki. Tu kolory niebiesko-czerwone.



  

Tu nowe jałowce widać najlepiej.


A to mój ciemny i ukryty zakątek dąbrówkowy. Za kompostownikiem.



 
Ciężki dzień pomimo tylu przyjemności. Wichura nadal szaleje, zabrałam z tarasu wszystkie lekkie rzeczy, poukrywałam rośliny po katach, żywioł szaleje....





wtorek, 14 lipca 2015

Mokro!

Wreszcie! Dzisiaj nie mogłam uwierzyć własnym oczom - rabaty głęboko nawilżone, wszystko zielenieje i odżywa, a wokół ogrodu wielkie kałuże. Musiały być mocne ulewy, a zaskoczona jestem tym, że parę dzielnic dalej, gdzie mieszkam, ani śladu deszczu. Oczywiście jestem w zachwycie nawet mimo tego, że znowu śmietnik na rabatach i trawniku. Dzisiaj jednak wystarczy grabić, a o podlewaniu chwilowo mogę zapomnieć :-)


Rodgersjowy zakątek



Rozchodnik oberżynowy

 
Śnieguliczka koralowa pod rokitnikiem


Zebrinus coraz bardziej pasiasty



Kabaret odżył i wypuszcza nowe kły



Przetaczniki kwitną



Winem obrasta mój domek


To moje ulubione miejsce do siedzenia, jeśli już czasem usiądę ;-)


A to wykonane przeze mnie dzisiaj szpikulce na ognisko. Do Borkowa oczywiście. Tam grill to abstrakcja, a przy ognisku kiełbaski najlepiej opiekać albo na patyku, albo na czymś bardziej pewnym i mam nadzieję, że te moje  się sprawdzą. Mogłam kupić gotowe, ale mam rozmaite konary z drzew, mam narzędzia, to zrobiłam własne.