Grudzień.
Ogrody schodzą na dalszy plan, ale przecież nie znikają, nie przestają istnieć, są stale obecne w moich myślach i jak tylko pogoda i czas sprzyjają, jadę je odwiedzać.
Dzisiaj pomimo początkowych planów na wizytę na wsi, jednak tylko Młociny. Ogródeczek nieco zaśmiecony nawianymi liśćmi, jesienny, nie zimowy i nadal pełen kolorów.
Róże w zieleni
Hortensja Dębolistna kolorowa - nie pamiętam, by kiedykolwiek miała nadal liście w grudniu
Kalinowe korale jeszcze nie zjedzone przez ptaki.
Uroda tej plątaniny konarów dla mnie urzekająca
A to moje domowe nowości z Szarą Myszą na czele ;-))))
Mala i zawieszka w formie dorje to efekt nepalskich rozmów z moim synem, który spędza zimę w Katmandu.
Do tego mam swoją mantrę, mantrę Zielonej Tary i uczę się zupełnie nowych rzeczy o sensie życia i sposobach na życie. Grudzień to doskonały miesiąc nie tylko na świąteczne zagubienie w konsumpcji. Refleksja i spowolnienie pozwala dojrzeć więcej.
A szara myszka zamiast Mikołaja ;-)
A szara myszka zamiast Mikołaja ;-)