czwartek, 7 grudnia 2017

Grudniowe kolory, mala i szara mysza ;-)


Grudzień. 

Ogrody schodzą na dalszy plan, ale przecież nie znikają, nie przestają istnieć, są stale obecne w moich myślach  i jak tylko pogoda i czas sprzyjają, jadę je odwiedzać.

Dzisiaj pomimo początkowych planów na wizytę na wsi, jednak tylko Młociny. Ogródeczek nieco zaśmiecony nawianymi liśćmi, jesienny, nie zimowy i nadal pełen kolorów.

Róże w zieleni



Hortensja Dębolistna kolorowa - nie pamiętam, by kiedykolwiek miała nadal liście w grudniu




Kalinowe korale jeszcze nie zjedzone przez ptaki.



Uroda tej plątaniny konarów dla mnie urzekająca


A to moje domowe nowości z Szarą Myszą na czele ;-))))




Mala i zawieszka w formie dorje to efekt nepalskich rozmów z moim synem, który spędza zimę w Katmandu. 

Do tego mam swoją mantrę, mantrę Zielonej Tary i uczę się zupełnie nowych rzeczy o sensie życia i sposobach na życie. Grudzień to doskonały miesiąc nie tylko na świąteczne zagubienie w konsumpcji. Refleksja i spowolnienie pozwala dojrzeć więcej. 

A szara myszka zamiast Mikołaja ;-)