piątek, 25 sierpnia 2017

Pożegnanie lata


Nie tylko dlatego, że od jutra praca i mało czasu na ogrody. 

Jest coś w klimacie ogrodów bardzo jesiennego. 

Wczoraj myślałam, że to tylko tam na wsi, ale dzisiaj czułam to samo tutaj na Młocinach. 

Dzień oczywiście przepiękny, do tego światło było dzisiaj tak magiczne, że ogródeczek wydawał mi się wprost zaczarowany, piękny w każdym miejscu. Nie wiem, czy potrafiłam uchwycić to na dzisiejszej foto-relacji, ale wiem, że ja widzę inaczej. Bo to mój ukochany kawałeczek ziemi, gdzie było mi dane odnaleźć nową pasję, nowe widzenie życia i świata. 

To tylko mały ogródeczek w ROD, ale to nie ma znaczenia, bo tak jak wiele razy pisałam, kiedy tu wchodzę, to za mną zostaje wszystko inne. Jestem wśród roślin, natury, jej piękna, jej siły i mogę współtworzyć nowe obrazy zieloności.  

No to zapraszam na wędrówkę po 185 metrach na koniec sezonu ;-) 

























środa, 23 sierpnia 2017

Zakwitł pierwiosnek :-)


Taka sierpniowa niespodzianka, bo to zwykły wiosenny pierwiosnek, który raczej w lecie nie kwitnie. Może ostatnie lodowate noce spowodowały, że pierwiosnek wziął to za zimna wiosnę ;-) 


Trochę nadgryziony ;-) Ślimaki mam w tym roku w sporych ilościach.


Za to dzisiaj po tych lodowatych nocach do popołudnia - wbrew prognozom - piękny słoneczny dzień.  Aż miło było popracować znowu w ogródeczku. 

Hortensje zmieniają kolor


Rozchodniki już kwitną


Sadźce cudne!


Na bylinowej bez zmian


Hortensje pod kaliną


Mój 'zagęszczony' zakątek ;-)  Trzcinniki i Paul Farges prawie się połączyły.


A potem zrobiło się ciemno i niestety powrót do domu w oberwanej chmurze z woda do połowy kół. 


czwartek, 17 sierpnia 2017

Winogrona dojrzewają


Wszystko wskazuje na to, że winobranie w tym roku będzie dużo wcześniejsze niż zwykle. Nie pamiętam czy widziałam wcześniej tak dojrzałe winogrona w sierpniu.


Pomimo przemarznięcia wiosną urodzaj niezwykły. Powycinałam kolejny raz nadmiar liści, szczególnie tych z pierwszymi objawami mączniaka. Właściwie pojawia się co roku, ale poza uszkadzaniem liści nie ma na tym etapie większego znaczenia dla samych owoców.

Sporo też cięcia w ogóle dzisiaj - ściana dławisza wyrównana, Iwa poprzycinana, Pęcherznice podcięte, by tworzyły w miarę kształtną bryłę, ale nadal raczej w swobodnych liniach.


Zadziwiają mnie floksy długim kwitnieniem


A jeszcze bardziej jeżówka, która pojawiła się nie wiadomo skąd.


Miałam ze dwa lata temu podobne jeżówki ale w innej części ogrodu. Niestety zniknęły. Ta samosiejka wyrosła pomiędzy pędami berberysa i to chyba najbardziej kolczastego, bo to Berberys Juliany.

Oczywiście takie ogrodowe niespodzianki mogę mieć częściej ;-)



środa, 9 sierpnia 2017

Nie mam pomysłu na tytuł ;-)


Nie mam, bo w sumie nic nowego. Ogród trwa pomimo suszy, upału i moich zbyt rzadkich wizyt. A że sierpień niemal w połowie to i prace głównie porządkowe. Kosiłam, grabił, przycinałam.... etc. Każdy, kto ma ogród zna to na pamięć. 

I kolejne metry sześcienne wody wylane.

Ale kiedy po 6 godzinach pracy zrobiłam foto-obchód Młocin, byłam całkiem usatysfakcjonowana tym co zarejestrowałam. Oczywiście zawsze może być lepiej, a ja oglądając zdjęcia perfekcyjnie prowadzonych ogrodów wiem, że to moje Himalaje i raczej ich nigdy nie zdobędę ;-)

A zatem dzisiejszy rejestr.













Daję radę dwóm ogrodom!

Jutro Borków i ciąg dalszy prac z pracownikami. Trochę się boję ;-)

piątek, 4 sierpnia 2017

Floksy


Floksy to kwiaty mojego dzieciństwa. W ogrodach w latach 50-tych były chyba wszechobecne. Potem floksy to był obciach ;-) a jak już miałam ogródeczek, to po pierwszych próbach i mączniaku straciłam na nie ochotę. Jednak im bardziej mój ideał ogrodowy się klarował w miarę upływu lat ogrodowania, zdałam sobie sprawę, że bez floksów ogród sielski, wiejski, naturalistyczny, mój ;-) nie może być. 

No to są.




Tu na Młocinach wiele ich nie dosadzę, bo miejsca brak, ale w Borkowie mam w planach wysadzenie floksami ścieżki głównej od bramy. Pewna ogrodniczka :-) pokazała mi kiedyś takie zdjęcie 'komitetu powitalnego', czyli alejki ogrodowej wysadzanej floksami. Cudny widok.

Mój sielski ogródeczek obecnie dopełniają masy sadźca


Białe jeżówki z czerwoną trawą w tle. Z Red Baronem dopiero od roku mi po drodze. Nie chciał wcale rosnąć. Inne trawy - z wyjątkiem trzcinnika - wszystkie przepadły. A i jeżówki traciłam co roku w ogromnych ilościach. Te białe jakoś drugi rok wydają się niezmordowane.


Biała budleja jeszcze słabiutka, ale rośnie. Budleje w tym roku w ogóle marnie u mnie wyglądają. Susza niestety je wyniszcza.



Te hortensje posadziłam rok temu. To Tardiva.  



I mój mroczny zakątek :-)

   
Od jutra długi weekend w Borkowie i prace nad strugą. Mam nadzieję nie wystraszyć bobrów i wreszcie jakiegoś zobaczyć ;-)