Dzisiaj jak zwykle praca u podstaw na Młocinach, zbieranie śmieci = liście i zgniłe jabłka, potem jak trawa wyschła, koszenie trawy, czyli codzienność ogrodowa. Nic nowego, zielona codzienność, ale jakże miła.
No to wymyśliłam, że spróbuje zrobić zdjęcia ogrodu nieco inaczej, z innej, żabiej perspektywy. To ta tytułowa inna perspektywa. Nic filozoficznego ;-)
Ale dodam, że żaby są mi coraz bardziej bliskie, jako stałe towarzyszki kąpieli w stawie, czy spacerów w trawach. Mam ich w Borkowie całą kolekcję, a w planie naukę odróżniania która żaba, która.
No to popatrzmy na ten młociński ogród z żabiej perspektywy ;-)
No i jak się Wam podoba? Niby to samo, ale jednak inaczej ;-)
Na koniec napiszę, że zaczynam się denerwować, bo w następnym tygodniu będę miała tu gościa, który o roślinach wie niemal wszystko. To koleżanka poznana na jednym z kolejnych for i pomimo, że mnie na żadnym forum już dawno nie ma, nasza znajomość trwa.




