Po weekendowej przerwie i intensywnej pracy za wynagrodzeniem, dzisiaj praca fizyczna, w której wynagrodzeniem jest radość z natury i poczucie wolności. Dzisiaj Młociny, chociaż ciągnie do Borkowa ogromnie. Planowane roboty ziemne chciałabym zaczynać już zaraz, ale jest plan i trzeba się go trzymać. Borków po świętach!
Pojechałam właściwie tylko sprawdzić, czy weekendowe mrozy nocne szkód nie poczyniły, ale żadnych oznak mrozu nie znalazłam. Za to przyjrzałam się mojemu Zawciągowi i doszłam do wniosku, że jednak kępa jest za duża i bardziej podsycha, niż rośnie.
Tak wyglądała parę dni temu
Wykopałam, podzieliłam, posadziłam na nowo.
Tu małe kępki po podziale, już oczyszczone, z przyciętymi korzeniami, gotowe do sadzenia.
Tu jeszcze przed oczyszczeniem i widać ile tego suchego nazbierało się w zbyt dużej i zwartej kępie.
A tu już po posadzeniu. Z jednej zwartej i suchej, mam teraz 5 mniejszych, ale za to rozluźnionych, oczyszczonych i wiem jak szybko teraz będą śliczne zielone poduchy. Zaczynam być fanatyczką dzielenia bylin i traw, ale - moim zdaniem - to wspaniały zabieg i dla roślin, i dla ogrodu.
A to były początki Zawciąga. Tu w kwietniu 2012 roku.
A potem w 2104 w maju
Forsycja mówi, że do wiosny jednak jeszcze troszkę
Za to kolejna odmiana krokusów cieszy oczy fioletem
Dla urozmaicenia - wyczyny działkowego sąsiada. Właśnie zaczął budowę góralskiej chaty na Młocinach! Tylko dlaczego od dachu?
To w ogóle gość paskudny i żaden ogrodnik. No ale sąsiadów się nie wybiera, szkoda tylko, bo wyjątkowo antypatyczna osobowość.
Na działce niemal nic nie rośnie, tylko stoi przyczepa campingowa. No to chyba góralska chata będzie lepsza ;-)))
Wracając do roslin, bo to znacznie bardziej przyjemny temat, Wilczomlecz złocisty idzie brawurowo i niebawem jego żółte kwiaty powinny już być.
Złocisty, to z tych wilczomleczy, co jako pierwsze kwitną na wiosnę. Na zimę znikają niemal całkowicie, ale już w kwietniu aż żółto od nich.
A wokół tyle życia w pąkach, teraz te ciepłe dni przyśpieszą wegetację, tylko deszcz potrzebny od zaraz. Susza straszliwa. Dzisiaj podlewałam co mogłam, ale nie mam jeszcze odkręconej wody, więc nie tyle, ile bym chciała, czy rośliny potrzebują.
Czekam na deszcz!