Takie co tygodniowe odwiedziny u roślinek na Młocinach.
Trzeba zobaczyć, co się dzieje, trochę się nacieszyć widokiem uśpionego ogródeczka, pooddychać ciszą, odludziem, tym niezwykłym spokojem ogrodów działkowych po sezonie.
Dzień niemal czarny, tak pochmurno. Fotografować nie ma co, do tego światło żadne, no to tak na przekór, takie czarne zdjęcie ;-)
i jedno zielone. Donica z wrzosami i niedźwiedzim futrem nie najgorzej się trzyma.
Jutro w planach wizyta na wsi, ale przyznam szczerze, że nie wiem, czy mi się będzie chciało. Może raczej pojadę jeszcze za tydzień, by naciąć sosnowych gałązek dla zapachu w domu.
Jednak nigdzie nie jadę. Norweskie plany były, ale jak przyszło do wykupienia biletu, jakoś nie mogłam się zdecydować. W domu mi dobrze ;-)