piątek, 30 września 2016

Obsesja koloru

Im bliżej szarości późnej jesieni i zimy, tym bardziej obsesyjnie szukam koloru, życia.

Wiem, że zmiana jest naturalna częścią wszystkiego, ale przecież ciesząc się chwilą utrwalam te przemijające barwy dla własnej przyjemności.












 

czwartek, 22 września 2016

I znowu kolorowo


Po ostatnim weekendzie miałam wrażenie, że ogród umarł, tak był suchy i biedny. Widać moje podlewanie i ostatnie deszcze przywróciły go do życia, bo dzisiaj w słońcu, czy w deszczu - a taka była pogoda - jarzył się kolorami i pełnią życia.

Marmalade w tym roku pokochała nowe miejsce. Polecam tę żurawkę, jest wyjątkowo udaną odmianą.


Wszyscy kochają rozchodniki ;-)


Ciemna rabata pod Dławiszem - rozchodniki, bluszcze, bodziszki i Obsydian. Kolejna żurawka, moja miłość. 


Aronia już bez owoców ;-) Ptaszyska jakoś wyjątkowo głodne.


Kosmatka śnieżna 


I inne ujęcie ciemnego zakątka - tu hosty i bodziszki


Krzewuszka Purpurea Nana, chyba.


Nieszczęsne Hortensje dębolistne - a takie były cudne w ubiegłych latach :-(


Trzmielina oskrzydlona, moje cudo, powoli czerwienieje


Rozchodniki i Tojeść kropkowana 'Aleksander'


Kwiatostany Sadźca


Bylinówka powoli zasycha


Berberysy, jedne z wielu


Pęcherznice mix - Andre, Dart's Gold, Mindia.


Rosa Rugosa


Więcej jabłek, niż liści ;-)


Clematis Polish Spirit i w tej postaci jest ładny.



Przede mną cztery dni intensywnej pracy w pracy. 

Na Młociny wrócę we wtorek, do Borkowa w środę.
 
Podlałam ogród, chociaż nikt wokół nie podlewa i czułam się dziwnie lejąc tę wodę w zimny, pochmurny dzień. Ale jeśli te rośliny mają żyć, przetrwać zimę, to muszą mieć wodę. Więc leję i już.

Wracam za cztery dni.

wtorek, 20 września 2016

Gruszkobranie

Moja tytułowa grusza to bardzo stare drzewo posadzone przez poprzedniego właściciela działki. Kiedy w 2011 roku przyjechałam po raz pierwszy na działkę oparłam rower o jej pień.

 
Przez ostatnie 4 lata od początku kiedy przejęłam działkę grusza prawie nie owocowała, stale chorowała, ale jej pochylające się nad całą działką ramiona były tak piękne, że nawet nie pomyślałam by cokolwiek zmieniać. Grusz trwała, dawała cień, a ja lubiłam siedzieć sobie pod gruszą właśnie.

To co zmieniłam, to jej otoczenie. Poprzednio rosła w chaszczach, u mnie rośnie na czystej nawożonej rabacie, jednie w nogach ma bylinowe nasadzenia.   

2011



2014



Pojedyńcze owoce


W tym roku grusza zadziwiła - obrodziła owocami niezwykle obficie


Niestety zanim owoce dojrzały w pełni zaczęły gnić na drzewie. 


Zrywałam co się dało, a dzisiaj przy pomocy chytrego narzędzia zebrałam ostatnie owoce.



Nie jest tego już zbyt wiele, ale w rewanżu za pożyczony sprzęt, część oddałam sąsiadce.


Jak widać ptaki już swoje zjadły ;-) Na tej gruszce tylko mały ślad ptasiego dzioba, więc ja zostawiłam, ale wiele było wyjedzonych w połowie lub więcej.


Oczywiście nie wiem jaka to odmiana. Tu na Młocianach nazywają je 'zimówki' po prostu. Już teraz można je jeść, są pyszne, wspaniałe na gruszki w syropie lub occie.

A ogród wygląda nieciekawie - trawnik zżółkł, byliny do wycięcia, śmietnik, ziemia jak skała, deszczu nie było od tygodni.

Jutro Borków i ostatnie koszenie.

Jesiennie, zimno, smutno, ale są jednak ogrody, a to że nadchodzi kolejna pora roku, to przecież nic dziwnego.

 
 

piątek, 16 września 2016

Wreszcie na Młocinach !

Czasem nadal jest u mnie tak, że praca jest na pierwszym planie, a ogrody schodzą na drugi. Dzieje się tak parę razy do roku, ale za to przez większość roku mam całkowitą wolność. Dzisiaj ledwie żywa pojechałam na Młociny, ale z każdą godziną pracy w ogrodzie czułam się jak nowo narodzona.

A w ogrodzie oczywiście śmietnik. Po paru dniach nieobecności sterty jabłek, liści no i susza. Na szczęście zimne noce i poranna rosa utrzymują trawnik w super formie, reszta roślin żółknie, ale to już prawo pór roku.






Mnóstwo tych czerwonych jabłuszek na pomarszczonej. Będą fajnie wyglądać na suchych gałązkach w zimie.


Imperata zasycha na końcówkach, ale nadal jej czerwień dominuje


Nowy floks nadal kwitnie


A tu ciekawostka - to kwitnienie Sadźca, który kupiłam jako Sadziec plamisty Atropurpureum. Oczywiście jest to Sadziec plamisty Chocolate i do tego bardzo słabiutka sadzonka. Niestety, nie wszyscy sprzedawcy są rzetelni :-(  Jedyne pocieszenie, że sadziec nawet zakwitł, a może za rok nabierze sił.


A tu moje ciemne rozchodniki - Robustum z kiermaszu ZtŻ 2015 i Aubergine z kiermaszu rok wcześniej.




 
Sprzątałam, podlewałam, gracowałam, znowu podlewałam, grabiłam - zaczął się czas sprzątania, które będzie trwać jeszcze trochę ;-)