piątek, 23 października 2020

Wilgoć, a może raczej wilgotność

 

Po prostu jest mokro. Ma to swoje oczywiste rezultaty. Liście nadal na drzewach, chociaż nie zielone, to kolorowo rozjaśniają te dni. Dzisiaj trochę deszczu, trochę słonka i bardzo, bardzo dużo porządków. Porządki o tej porze roku to 'grabie w dłoń i do dzieła' ;-))) Mam już odciski na tych dłoniach od grabi, ale wyjścia nie ma, szczególnie że mam morwy. Ich liście na resztkach trawników to już koniec trawy.  Trawnik na Młocinach, kiedyś gęsty i zielony to teraz tylko wspomnienie. Cień, susza, teraz zgnilizna, nie ma pomysłu jeszcze, co z tymi kawałkami niegdyś zielonymi zrobić na wiosnę. 

Do wiosny na szczęście daleko. Tak, marzę o odpoczynku od ogrodów!

Ale wiem, że to tylko teraz, parę dni w domu i zacznę planować ogrodowe wyczyny. Dzisiejsze obrazki z Młocin.







 

poniedziałek, 12 października 2020

Mokry, jesienny, kochany ...

Jakże paskudny dzień pogodowo. Szaro, zimno, pada, a ja na Młocinach wbrew wszystkiemu. Bo ja tak właśnie lubię. Inaczej niż stadko truchtające tam gdzie wszyscy. Wokół ani żywej duszy, deszczyk szemrze po liściach, a ja w cieple włączonego olejaczka  (grzejnik olejowy, zakup syna) suszę się i dogrzewam w przerwach między grabieniem.

Posprzątałam, zrobiłam trochę zdjęć i do domu, bo nie mam ochoty się przeziębić. Jeszcze jest praca, jest Borków, jest dom, całe mnóstwo spraw i przyjemności, trzeba być w formie.

Dzisiejsze mokre obrazki