Zawsze kochałam jesień za tę feerię barw na drzewach i krzewach. Kiedy nawet jeszcze nie w głowie był mi jakikolwiek ogród, zawsze starałam się być w Tatrach we wrześniu, by zachwycać się kolorami regli, wędrowałam po warszawskich parkach szurając liśćmi i podziwiając parkowe drzewa. Zapewne każda pora roku ma swoje jedyne i niepowtarzalne uroki, ale jesień wydaje mi się jakoś najbliższa.
No to dzisiejsza porcja jesiennych kolorów.
185 metrów to adres tego bloga, bo tyle ma ogródeczek, który zrządzeniem losu stał się moim nowym miejscem na ziemi w 2011 roku. To ogródek w ROD na Młocinach w Warszawie. Opisałam tu historię powstawania, budowania, kształtowania tego zielonego miejsca. To była codzienna relacja z pracy w ogrodzie. Dzisiaj to już historia. Dla mnie. Ogródeczek ma nowych właścicieli. Blog zamykam, nic tu więcej już nie napiszę, ale na pewno będę wracać do wspomnień.
wtorek, 29 września 2015
czwartek, 24 września 2015
Owocowo
Jesienne zbiory w pełni. I przetwórstwo także.
Dzisiaj krążąc między komputerem (praca) a kuchnią, obrabiałam brzoskwinie, zebrane 2 dni temu. A jest co z nimi robić, bo przecież w tych mechatych skórkach do słoja się nie nadają. Na szczęście sposób na szybkie 'oskórowanie' mam już opanowany w pełni. Po niewiele ponad godzinie 4 litrowe słoje pełne brzoskwiniowej słodyczy ;-)
Po południu, jak się już wyrwałam z objęć pracoholizmu dotarłam na Młociny.
Ostatni zbiór jabłek.
Teraz zostają jedynie gruszki i winogrona. Gruszki chyba zostawię ptakom, bo większość i tak jest na wpół zjedzona, a poza tym dotarcie do nich wymagałoby chyba bycia właśnie ptakiem ;-)
Jak już nie raz pisałam, ta stara grusza jest u mnie tylko ze względu na jej niezwykłą urodę, cień jaki daje, a owoce to raczej uczta dla skrzydlatych.
Parę jesiennych widoczków
Trzmielina oskrzydlona, Zebrinus i suche kwiatostany Sadźca
Kwitnące nadal Dziwaczki
Zieloność Głogownika i wielkiej hosty
Popołudniowy brak słońca, ciemne światło, znowu suche rabatki, wszystko razem dzisiaj sprawiało wrażenie silnie jesienne. Ale jesienne na smutno, jakby jednak koniec sezonu był coraz bliżej.
wtorek, 22 września 2015
Kolory jesieni po raz kolejny...
Po raz kolejny, bo kocham jesień, a kolory jesieni chyba jeszcze bardziej ;-)
Do tego po 4 dniach pracy niemal non stop, bez szansy by wpaść na Młociny, ten dzisiejszy dzień, w słońcu, wśród tych kolorów, to niezwykle miła odmiana. A ogródek nie zaskoczył, tylko trochę liści, opadłych jabłek i brzoskwiń, poza tym ładnie, żywo i kolorowo.
Owocowo ;-)
I jeszcze kwitnący liliowiec. To Stella.
i Białoobrzeżony. Ja go bardzo lubię.
czwartek, 17 września 2015
Dzisiaj, po prostu ;-)
Pierwszy wolny dzień od dawna, do tego letnia pogoda, a ogród po nocnej ulewie mokry, zielony i żywy. Ale też trochę zarośnięty, szczególnie trawnik.Wreszcie koszenie koszenie trawnika, za czym wprawdzie nie przepadam, ale po tych upalnych spiekotach i wypalonym trawniku, to miła odmiana.
A trawnik ma się wspaniale! Po skoszeniu, wyrwaniu chwastów i wygrabieniu, niemal równa murawa. Jeszcze krawędzie do obróbki, ale jednak gorący dzień i nie dałam rady ;-)
Tu już obrobiłam kanty ;-)
Taki widoczek przez winogrona ;-)
Jak zwykle kosz owoców, coraz więcej słojów w domu i mnóstwo radości życia z tej naturalnej integracji.
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)

















































