piątek, 4 marca 2016

Młociny dzisiaj

Nie zaniedbuję Młocin. 

Wprawdzie Borków to nadal wielkie wyzwanie, a Młociny to relaks, to jednak staram się zachować równowagę w czasie, jaki poświęcam obu miejscom. 

Nie raz pisałam, że to trudne, bo lubię angażować się całkowicie i do skutku, ale akurat w przypadku działek czy ogrodów każdy sposób, by zachować umiar jest dobry. W ziemi i w zmaganiach z naturą nic nigdy nie jest zrobione do końca, ciągle można więcej, i więcej, i więcej... 

A skoro raz muszę porzucić Borków dla Młocin, a raz odwrotnie to właśnie pozwala na ostudzenie emocji i zapału. 

Dzisiaj stwierdziłam, że czas najwyższy na wycięcie traw. Dobra decyzja - okazało się że trzcinnik nie tylko ostro ruszył z wegetacją, to jeszcze stare pędy zaczęły lekko pleśnieć. Moja wina, bo znając te trawę, przecież powinnam pamiętać, jak wcześnie rusza z wegetacją. To jedna z tych najszybszych.  

Oto jaka zielone kępy trzcinnika po wyczyszczeniu


Wyskubałam kostrzewy, tych nigdy nie ścinam, bo nigdy nie ma takiej potrzeby.


To jest miejsce, gdzie planuję spore zmiany. Po pierwsze wycinam pień drzewa. Do tej pory służyło jako podpora pod Summer Snow, ale jest to Clematis burza i wymaga lepszych podpór. Będą dodatkowe łuki na ogrodzeniu.


Koniec też z płotkami. Inaczej obsadzę rabaty, będzie inny widok na nie, bo te płotki, choć malownicze, jednak ograniczają sposób prowadzenia rabat. Poza tym mam już ich dosyć ;-)

Wszystkie trawy podcięte, rozwiązane, wyskubane. 




Posadziłam marketowe pierwiosnki, przycięłam lawendę


A tu ubiorek z patykami hortensji. Wkrótce zakwitnie na biało.

  
A dzień dzisiaj to całkowite przeciwieństwo tego z wczoraj. Zimno, wilgotno, czarne chmury nisko nad głową. Tym bardziej się cieszę, że dałam radę i zrobiłam porządki. Trawy bardzo potrzebowały wyczyszczenia, trawnik wygrabienia, a weekend ma być ciepły.

Działka gotowa na wiosnę, a ja na pracowity weekend na uczelni i moje kolejne, tym razem 66. urodziny. Fajna data. Ciekawa jestem, czy Google tak jak rok temu złoży mi życzenia. Na wiele więcej nie liczę;-))))