Zagościł u mnie od piątku po tym, jak zostałam obdarowana masą roślin przez niezwykle hojną działkowiczkę.
Złapawszy łopatę kopała co tylko zachwyciło mnie podczas spaceru przez jej dwie działki.
Złapawszy łopatę kopała co tylko zachwyciło mnie podczas spaceru przez jej dwie działki.
Zdjęcie efektu tych wykopków pokazywałam już w relacji z Borkowa, bowiem głównie były to rośliny planowane na wieś.
Dodam, że ogrody działkowe w ROD-ach mają tradycyjnie pewną specyfikę - to nie są planowane ogrody, raczej niekończące się rabaty pełne bogactwa kwiecia, gdzie obfitość barw i form może zwrócić w głowie. To są łany kwiecia, mało trawnika, każdy kawałek ziemi jest zagospodarowany.
Ta forma uprawiania ogródków w ROD chyba jednak powoli - wraz z wymianą pokoleniową - powoli odchodzi w przeszłość. Wśród młodych działkowiczów dominuje opcja dużo trawnika, dużo rekreacji, gęsty żywopłot albo mata na ogrodzeniu, może jeszcze oczko wodne.
Na szczęście Pani Teresa ma działki w tym starym stylu, a w nich bogactwo roślin. Z tego bogactwa większość pojechała do Borkowa, zostawiłam Zawilca, bo naprawdę zachwycił mnie urodą.
Rośnie! Kwitnie, tylko stracił liście dolne, ale to nie jest problem. Musi to być bardzo wytrzymała roślina, bo w Borkowie przyjął się także. Piszą, że powinien mieć cień, półcień, podczas gdy u Pani Teresy rośnie w pełnym słońcu. U mnie też ma pełne słonce.
Zobaczymy jak będzie dalej. Zdjęcie tylko z telefonu, bo nie spodziewałam się dzisiaj obiektów do fotografowania, a tu dwie niespodzianki.
Róża pnąca szaleje
a Pigwowiec ma pierwsze owoce
Pozbierałam kosz spadłych jabłek, umówiłam się z sąsiadami na rozdawanie jabłkowych plonów, teraz czekam na deszcz, bo znowu sucho.




