Ogródeczek zaskoczył mnie dzisiaj 'kolorowością' ;-) Dzień szarawy, rano deszczowy, a na Młocinach bez zmian, tylko barwy jakby intensywniejsze.
Jagody Kaliny
Rozchodnik Aubergine pod Juką
Sadziec plamisty Atropurpureum i Baby Joe, ten mniejszy
Pigwowiec Sargentii 'obwieszony' owocami ;-) Rok temu były 3 sztuki, teraz jest kilkanaście. Rośnie już u mnie chyba 3 lata, przesadzany bo rósł marnie, teraz chyba już jest lepiej, chociaż rośnie powolutku.
Imperata w tym roku także bardziej okazała, ale nie jest to rozrost pokazowy.
I moja pęcherznicowa ściana, która bardzo lubię. Porobiłam masę sadzonek po ostatnim cięciu, wszystkie rosną, będzie coraz więcej pęcherznic w Borkowie.
Nie byłam na wystawie Zieleń to Życie bo inne sprawy okazały się pilniejsze, ale sądząc po przeczytanych dotąd recenzjach wystawy i obejrzeniu zdjęć, myślę że los oszczędził mi wielkiego rozczarowania. Wygląda na to, że formuła wystawy się wyczerpała i wymaga nowych koncepcji wystawienniczych.
Nie kupiłam zatem nowych roślin do Borkowa, ale nakopałam sadzonek Rudbekii u sąsiadki na Młocinach, do tego zamówiłam rozmaite krzewy i drzewa, będę sadzić w następnym tygodniu. Wrzesień do listopada to moja ulubiona pora nowych nasadzeń.