środa, 6 września 2017

Bardzo kolorowy wrzesień


Ogródeczek zaskoczył mnie dzisiaj 'kolorowością' ;-)  Dzień szarawy, rano deszczowy, a na Młocinach bez zmian, tylko barwy jakby intensywniejsze. 

Jagody Kaliny



Rozchodnik Aubergine pod Juką


Sadziec plamisty Atropurpureum i Baby Joe, ten mniejszy


Pigwowiec Sargentii 'obwieszony' owocami ;-) Rok temu były 3 sztuki, teraz jest kilkanaście. Rośnie już u mnie chyba 3 lata, przesadzany bo rósł marnie, teraz chyba już jest lepiej, chociaż rośnie powolutku.



Imperata w tym roku także bardziej okazała, ale nie jest to rozrost pokazowy.



I moja pęcherznicowa ściana, która bardzo lubię. Porobiłam masę sadzonek po ostatnim cięciu, wszystkie rosną, będzie coraz więcej pęcherznic w Borkowie.


Nie byłam na wystawie Zieleń to Życie bo inne sprawy okazały się pilniejsze, ale sądząc po przeczytanych dotąd recenzjach wystawy i obejrzeniu zdjęć, myślę że los oszczędził mi wielkiego rozczarowania. Wygląda na to, że formuła wystawy się wyczerpała i wymaga nowych koncepcji wystawienniczych.

Nie kupiłam zatem nowych roślin do Borkowa, ale nakopałam sadzonek Rudbekii u sąsiadki na Młocinach, do tego zamówiłam rozmaite krzewy i drzewa, będę sadzić w następnym tygodniu. Wrzesień do listopada to moja ulubiona pora nowych nasadzeń. 




2 komentarze:

  1. Prawda, że wrzesień piękny przez tę energię, plany ogródkowe i zapał? Ja w sierpniu miewam poważne zakłócenia ogrodniczej formy ale we wrześniu - jak 'różdżką' odjął :) Pięknie, dorodnie i kolorowo na Młocinach :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Dziękuję, walczę z nawałem pracy, tęsknię za ogrodami, plany się sypią, ale to chwilowe. Czasem praca musi być na pierwszym miejscu.

    OdpowiedzUsuń