Nie sprzyjała pogoda, w Borkowie się działo, trochę Młociny poczekały na mnie ;-)
Ale stwierdziłam dzisiaj, że nie miało to żadnego znaczenia, poza masą nawianych liści i śmiecia, ogródeczek bury i pusty. Wiosny niemal brak, poza paroma przebiśniegami w podłodze. No tak. Co roku wyrastają w szparach podestów ogrodowych i nigdzie indziej niemal.
Posprzątałam, pocięłam hortensje, wygrabiłam trawniczki, przycięłam trzcinniki zebrałam 3 wory x 60l śmiecia, ale zachwytu brak. Buro, szaro, brzydko. Tyle że porządek jest :-(
Kosodrzewina na Młocinach w dużo lepszym stanie niż w Borkowie
Te badylki przed kosówką to krzewuszka. Ma pąki, ale milimetrowe ;-)
Są kły tulipanów, są krokusiki mikro, forsycja też ma pączuszki, ale ewidentnie do wiosny daleko.





