Ze znakiem zapytania, bo do zakupów droga daleka, na razie to rekonesans, ale jednak ciągnie...
Dzisiaj po raz pierwszy w tym roku zajrzałam do moich ulubionych sklepów.
Dzisiaj po raz pierwszy w tym roku zajrzałam do moich ulubionych sklepów.
Trochę dlatego, że poza rewelacyjnym stanem ducha i zapachem wiosny w powietrzu, zdobyłam niezwykle optymistyczne informacje na temat naszego ogrodu ROD-owego. Wszystko wskazuje na to, że plany sobie, a życie sobie. To taka papierowa twórczość, a od jej powstania do realizacji czasem wieczność mija. Może generalnie to mało optymistyczne, ale akurat w przypadku naszego obszaru miasta i dzielnicy Bielany to jest wiadomość wspaniała.
A zatem, po mnie choćby potop, a ja aktualnie znowu mam energię do rozwoju mojego ogródeczka ROD-wego.
Moje roślinne plany, to na tę chwilę uzupełnienie ogrodu o kolor biały. Cudny kolor, a u mnie poza Ubiorkiem wiecznie zielonym białego brak.
Będą białe piwonie. O takie:
Ta ma piękną nazwę 'Mother's choice' i ma mieć niezwykle wielkie, gęste kwiaty.
Ta zaś to piwonia chińska o nazwie 'Shirley Temple'.
Zdjęcia pochodzą z 'mojego' sklepu. To znaczy sprawdzonego przeze mnie. kupowałam tam liliowce w zeszłym roku, w tym też dokupię parę sztuk, ale wyłącznie w kolorze ciemnym.
O takie np.:
Tyle pierwszych planów, ale już to oczekiwanie 'w dołkach startowych' jest, już myślę czy nie czas kłącza kanny do ziemi wsadzać...
Ale staram się powstrzymać od falstartu, by potem nie mordować 'pędzonych' na parapecie roślin, by nie za wcześnie wsadzić je do ziemi, bo co przyniesie kwieceń, to przecież nadal wielka niewiadoma.



