Mam wiele powodów do smutku, a tu jeszcze taki smutny późno jesienny dzień był dzisiaj. Nawet zatęskniłam za upałem, za palącym słońcem, bo ten wicher, zimno i suche, żółte liście wokół przypomniały mi, że to już niestety koniec w tym roku z ogrodem.
Pracy oczywiście jeszcze mnóstwo, ale to już tylko porządki. Kiedyś przecież sadziłam rośliny w listopadzie. Wszystkie moje berberysy są z listopada. Dlaczego chcę zamykać ogród we wrześniu? Nie wiem, może przyroda tak wygląda, może to mój stan ducha i umysłu.
Tak czy inaczej grabiłam, czyściłam i tyle. Jeszcze jakieś resztki zbiorów i kilka zdjęć w poszukiwaniu kolorów.
No cóż, bywało lepiej, bywało cudnie, może jeszcze kiedyś...


