Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Beaujolais. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Beaujolais. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 21 listopada 2013

Le Beaujolais Nouveau est arrivé!

Ogrodnictwo to także wino. 
A dzisiaj zgodnie z tradycją ma swoje święto młode wino.Ten trzeci czwartek listopada to francuska tradycja, ale z roku na rok, wraz ze zmianą stylu korzystania z procentów, także w Polsce widać radość z picia wina i coraz lepsze umiejętności w tym zakresie.

Nie wiem jak w innych miastach, ale w Warszawie coraz więcej specjalistycznych sklepów z winami, rozmaitych degustacji, przybywa sommelierów - cokolwiek to znaczy u nas obecnie, jak powiedział na pewnej degustacji znany i uznany akurat sommelier z międzynarodowymi certyfikatami. 
Co więcej statystyki mówią, że we Francji ilość wypijanego wina spada, a w Polsce odwrotnie - rośnie. Mnie to akurat cieszy, bo uważam, że wraz ze zmiana rodzaju alkoholu zmienia się też kultura jego picia. Pewnie nie od razu, ale czego nie potrafi snobizm i głębokie kieszenie. Kupowane są coraz droższe wina, rośnie wiedza winie, o rodzajach kieliszków do wina, a ceny tych ostatnich nierzadko przekraczają 200 złotych za sztukę.

Rośnie też wiedza o samych winach, co widać na degustacjach, na które też bardzo lubię chodzić. Szczególnie jeśli są to degustacje kameralne, a wina pochodzą z małych, rodzinnych winnic. 

To już nie odróżnienie wina wytrawnego od słodkiego, czy Caberneta od Merlota, ale znawstwo apelacji, szczepów, umiejętność rozszyfrowywania winnych etykiet jest w cenie. Jakże inaczej smakuje wino, o którym wiemy więcej, jakże specjalny jest moment otwierania butelki - pod warunkiem, że ma korek, nadal nie umiem zaakceptować zakrętek - oczekiwanie na to jaki będzie kolor, zapach powoli wyłaniający się z kieliszka, wreszcie smak, ten pierwszy i ten dalszy... Chociaż czasem niestety tego dalszego nie ma. Nadal, szczególnie w supermarketach bardzo dużo jest bardzo marnego wina. 

A wracając do Beaujolais - to nie jest szlachetne wino, nie poleży długo, ma tylko 6 tygodni. Nie będzie w nim żadnych specjalnych aromatów, głębi, równowagi. To wino ma po prostu cieszyć, czego Wszystkim dzisiaj życzę.

A u mnie winogron też trochę jest, jedynie moje umiejętności przerabiania ich na wino nadal są dalekie od doskonałości.