sobota, 26 grudnia 2015

Świąteczne pustki ;-)

Lubię stolicę w święta. Jest pusta i cicha. Wędrowałam sobie przez Młociny, odwiedziłam ogródeczek, ciepło i miło, tylko wicher hula.

Trochę dzisiejszych kolorów.







Pierwiosnek uparcie kwitnie, ale już za parę dni minusowe temperatury chyba. Zobaczymy, bo prognozy stale się zmieniają.



środa, 23 grudnia 2015

Wesołych Świąt !

Wesołych Świąt!

Wszystkim, także tym co świąt nie obchodzą w ogóle, albo obchodzą, ale inne święta, w innym czasie, albo nie mają ochoty niczego obchodzić, bo w ogóle na niewiele mają ochotę. 

Bo świat obok tych wszystkich radośnie biegających po sklepach ludzi, planujących Wigilię na kilkanaście osób, pełen jest także smutnych, zawiedzionych ludzi, dla których koniec grudnia i początek stycznia każdego roku, to czas na przeczekanie, czas pełen żalu i samotności. 

Ja jestem na tyle obdarowaną przez los istotą, że choćby nie wiem co i choćby nie wiem jak działo się wokół mnie, zawsze znajduję powody do radości i z małych spraw buduję sobie własne poczucie szczęścia. 

A dzisiaj Młociny w słońcu.



Po blisko dwóch tygodniach nieobecności, jak zawsze trochę ze strachem podchodziłam do mojej 84. Wszystko w porządku poza śladami czyjejś obecności. Stołeczek drewniany spod gruszy ustawiony przy ogrodzeniu służył jako stopień nieproszonym gościom. Na szczęście wszystko na miejscu, a nawet więcej, bo w trawie leżał sobie malutki miś. Teraz siedzi na mojej furteczce pod  kolorowym wiankiem zrobionym na szybko z tego co na działce.

Wprawdzie po wczorajszych operacjach dentystycznych dzisiaj jestem w kolorze kredy, a nóżki mam jak z przysłowiowej waty, to jednak pozostaję w zachwycie nad talentami Pani Chirurg Stomatolog. Wszystko odbyło się szybko, skutecznie i bez cienia bólu. Pralka też działa, jednym słowem są powody do radości!

No i pierwiosnki kwitną niezmiennie.


 Na wierzbie kotki





Trawa zielona, wiosennie :-)


W drodze powrotnej wzięłam z choinkowego placu jodłowych i świerkowych gałązek, barszcz czerwony już pachnie razem z choiną, inne pyszności jeszcze czekają w kolejce. Czekają też wspaniałe filmy, Carol, The Danish girl, The Intern i jak zawsze trochę angielskich seriali. 

I jak tu nie lubić świąt ;-))))


czwartek, 10 grudnia 2015

Wiosenny grudniowy dzień ;-)

Dzień pełen słońca dzisiaj, co po ostatnich kilku mglistych i szarych dniach stanowi wspaniałą odmianę. 

Do tego odzyskawszy samochód powoli powracam do dawnego życia, chociaż przyznam, że nie bez pewnej traumy - jazda samochodem na razie to wielki stres, stale boje się, że znowu coś się wydarzy. Wiem, że to bardzo złe podejście, ale wiem też, że to minie, tylko muszę konsekwentnie przełamywać te obawy. W ramach tej konsekwencji dzisiaj wizyta na Młocinach.

A na Młocinach bez zmian. Trochę liści nawianych przez wiatr, ziemia czarna, mokra, a że ciepło to i chwasty rosną bujnie. Wygrabiłam trawnik, wygracowałam rabatki, podsypałam kompostem korzenie pnączy, róż i rodgersji. Zabrałam wreszcie do domu kosiarkę, wymontowałam ostrze, naoliwiłam nożyce i sekatory, totalny porządek !

A potem 'natrzaskałam' zdjęć, bo dawno tego nie robiłam.

Trawnik zielony



Korale berberysów i plątanina hortensji pnącej


Pierwiosnek uparcie kwitnie i ma nowe pąki 


Ubiorek wiecznie zielony ;-)



Trzcinniki i kostrzewy


Berberys Juliany i trzmieliny


Młodziutka Juka, rozchodniki i Zawciąg nadmorski Rubrum


Widok przez budleje


Miskant Gnome i moja variegata


A Hortensja dębolistna jeszcze nadal ma te swoje cudne kolorowe liście.


Obok azalia japońska, jedyna zachowana, inne azalie niestety nie dały u mnie rady.




Dzień szczególny dla mnie dzisiaj bo to 39. urodziny syna. Aż trudno mi sobie wyobrazić, że mój syn niebawem wkroczy w swoje lata 40-te, a to już przecież wiek dojrzały. 

Poza tym nadal nie ma misiowego Szymona z aukcji TVN, co o tyle mnie rozczarowuje, że przez wszystkie poprzednie lata dostawa była naprawdę ekspresowa, a tu już drugi dzień i nic. 

Poczekam, przecież donikąd mi się nie spieszy ;-)