czwartek, 29 października 2015

Pustoszejący ogrod

Grabienia nadal mnóstwo, ale na drzewach i krzewach z każdym dniem coraz mniej liści i pusto się robi niestety.



Po liliowcach, żurawkach, hostach, piwoniach, i wielu innych bylinach ani śladu, teraz tylko czekam aż wszystkie liście opadną by rozsypać kompost, wygrabić rabatki i zostawić na zimę.

Tu jeszcze troszkę weselej


 
Pogoda póki co sprzyja jesiennym porządkom. Dzisiaj znów sporo godzin przy grabiach, na czyszczeniu rabat, sama radość ;-)



wtorek, 27 października 2015

Pięknie, jesiennie, kolorowo...

Po zimnym poranku dzień od południa bajecznie piękny. Jesień w słońcu niezwykle jeszcze kolorowa, sporo liści nadal na drzewach i krzewach, widoki dokoła takie, że aż chce się żyć :-)

A ja kiedy dotarłam na Młociny, pomyślałam sobie, że może ten mój ogródeczek malutki, nic specjalnego, ale dla mnie to cudo, moje cudo!

A w jesiennych barwach i pełnym słońcu taki był dzisiaj kolorowy












 
Jak widać liście wszędzie. Toteż najpierw posprzątałam wszystkie liście. No, prawie wszystkie liście ;-). Potem skosiłam trawnik, powycinałam resztki bylin, host, liliowców, piwonii, resztki tego co już ładne nie jest i cieszyłam się kolorami Dębolistnej.







Trawy tez nadal ciekawie wyglądają. To mój Gnome po podziale. Długo nie mógł się zebrać, dopiero teraz wszystkie kępy kudłate. No ale z dwóch mam teraz pięć. 


Frosted Curls  niezawodne o każdej porze roku.



Miłka, jedna z wielu kęp, też po podziale.


I jeszcze widok po porządkach ;-)


Cztery godziny ostrej pracy, jakże ja to lubię, szczególnie jak dzień taki jak dzisiaj. Moje 185 metrów!
 

piątek, 23 października 2015

Ogniste Berberysy

Dla odmiany cudny dzień !
Sporo słońca, dość ciepło, tylko wichura rozsiewa liście bez końca. Mam 3 jabłonki, wielką gruszę, 3 morwy i sporo drzew w okolicy. W efekcie masa liściasta jest u mnie przeogromna. Grabię to co roku cierpliwie, bo lubię te moje drzewa, nawet niesłychanie brudzącą morwę. W tym roku mróz odebrał mi urodę przebarwiającej się morwy. Ściął wszystkie liście w jedną noc.

Poza grabieniem oczyściłam dzisiaj Hortensję pnącą z resztek liści. Lubię jej bezlistną wersję, te powyginane pędy z pięknymi pąkami. 


Ma też kolorowe otoczenie, bo tu są te moje ogniste berberysy.






Zebrinus żółknie powoli, już nie zakwitnie, a bardzo chciałam zobaczyć te jego kwiaty.


Cabaret też zmienia kolor.


Trzcinnik wyjątkowo ładny w tym roku.


A Rokitnik w wersji, która lubię najbardziej.


Razem ze Śnieguliczką koralową to mój ulubiony duet.


Posprzątane. Tyle że mam świadomość, że to do czasu. Jak przyjadę w poniedziałek wszędzie będzie znowu tyle samo liści, albo więcej. I tak jeszcze przez miesiąc, aż wszystkie opadną.

Takie uroki drzew liściastych w ogrodzie, ale trudno, bo przez większość roku cieszą urodą, dają cień no i owoce ;-)

Teraz czekam aż Hortensja dębolistna się przebarwi, bo w tym roku wyjątkowo długo jest nadal zielona. A Trzmielina oskrzydlona już goła. Cieszyła czerwienią przez niemal miesiąc, teraz tylko czerwony dywan u jej stóp pozostał.
 

środa, 21 października 2015

Co za pogoda :-(

No wcale nie ogrodowa pogoda, ale co robić, jak ciągnie na działkę, sprzątać kolejne zwały liści, być tam, nacieszyć się, tym co jeszcze jako tako z ogrodu zostało.

Udało mi się utrafić w kilka godzin bez deszczu, ale ponurość aury i bardzo jesienny ogród tylko pogłębił moje wczorajsze smutne wizje życia. Bywa i tak, tyle że ja i tak się cieszę ;-) Bo mam ten ogród, bo lubię nawet grabienie liści... a poza tym i tak jest jeszcze trochę życia i koloru na Młocinach.










Zgrabiłam liście z trawnika, na rabatach zostawiam. Posadziłam ostatnie cebule. Zimno i deszcz wygnały mnie do domu.

I tyle. Borków? No właśnie. Pewnie dopiero po świętach, bo wyjazd na drogi w okolicach 1 listopada, to niepotrzebne ryzyko, a i atmosfera przecież nie ku ogrodowym zmaganiom.

Poza tym, tam już niewiele zdziałam w tym roku. Żal, ale taka w tym roku aura i zbyt wczesne zakończenie ogrodowego sezonu.

 

piątek, 16 października 2015

Liście, liście liście...

Co robi ogrodnik w październiku?
Grabi liście oczywiście ;-) Kolejne 3 wory wywiezione i 5 godzin czyszczenia ogrodu, ale kiedy odjeżdżałam ogródek był śliczniutki. Szczególnie jestem zadowolona z mojej dławiszowej ściany - dławisz łysy, ale rabatka pod nim coraz piękniej porasta bluszczem, głogownik teraz widoczny, a i bluszczowa ściana coraz szersza.







Ta mieszanka bluszczu i dławisza to trochę przypadek, ale teraz podoba mi się ta zmiana dekoracji na jesieni. Kiedy dławisz traci liście, pojawia się bluszczowa ściana. Do tego bluszcz powoli wypełni rabaty wzdłuż ogrodzenia, gdzie rośnie dławisz, bo tam nawet trawy z trudem rosną. Korzenie dławisza wypełniają ziemie skutecznie. tylko bluszcz nic sobie z tego nie robi.


 Moja ukochana kolorowa rabatka :-)



 Widoczki też ulubione, nic tu nowego, ale po prostu jest.




Ledwie żyję, a jutro do pracy. Dam radę, tylko pewnie będę obolała od wielogodzinnego grabienia. 

Do poniedziałku ogródeczku :-)