środa, 7 czerwca 2017

7 czerwca


6 godzin pielenia, cięcia, przycinania, podlewania, grabienia...
Mnóstwo suchych liści, trawnik miejscami popalony, susza daje się we znaki ogródkowi, ale ogólnie nie jest źle.

Cięłam winogrona, bo już za dużo liści, cięłam Dławisza, bo już wlazł na leszczynę, cięłam wierzbę, bo już zamiatała gałązkami po ziemi prawie. Cięłam trawiaste wąsy, wyrywałam chwasty, jednym słowem same ogrodowe przyjemności ;-)

Rozkwitła piwonia





Irysy żółte kończą kwitnienie, niebieskie już całkiem przekwitły.



Zaczynają kwitnąć liliowce


Bardzo lubię te ich liściaste zielone fontanny


Wszędzie kwiaty bodziszków, jest dąbrówka



Róża pnąca po ścięciu przy ziemi, teraz ma już ponad metr i będzie kwitła. 


Na bylinowej coraz ciaśniej


Pod Rugosą zrobiłam porządek ;-)


A serduszka nadal kwitnie!


Mój bardzo cienisty zakątek.


Jutro z czystym sumieniem mogę jechać na dwa dni do Borkowa. Ogródeczek zadbany, podlany może sobie rosnąc beze mnie.