czwartek, 30 czerwca 2016

Christa i kąpiące się ptaki

Mój Młociński ogródeczek nie dostarcza feerii zmian, bogactwa kwitnienia, ale co chwilę też się tu dzieje. Właśnie zapanował u mnie Przetacznik kłosowy Christa. Ma on długą historię i do tego nie zawsze chciał jak Christa wyglądać. Czasem gubił rybi ogon. W tym roku syreni śpiew mojego przetacznika nabiera mocy ;-)




Tu jeszcze odradza się po podziale. Dzieliłam karpy rok temu, efekt był mizerny, w tym roku to jest ekspansja ;-)


A tak wyglądał w lipcu 2012 roku, kiedy przyjechał z Karpacza, ze sklepu Funkie.pl



Po posadzeniu miesiąc później, czyli sierpień 2012



 
Woda wiadomo towar deficytowy. Jak tylko skończyłam kosić ustawiłam zraszacze i zajęłam się chwastami, a tu szał ptasi się zaczął, co próbowałam uwiecznić.




Polish spirit ma coraz więcej kwiatów



A takie były jego początki w 2012 roku


Na obecny efekt trzeba troszkę poczekać ;-)

Hortensja z niczego, czyli patyczków nie przestaje mnie zachwycać






poniedziałek, 27 czerwca 2016

Tylko żółte liliowce

Nie wiem dlaczego, ale dominują żółte, a sadziłam tak wiele kolorów, a żółty poza Stella de Oro był tylko jeden, po prostu wielkokwiatowy. Reszta była od różu po fiolet, ale ich nie ma.




Na szczęście poza żółtym, który nie jest moim kolorem, jest wiele innych





Jeżówka ma być biała i chyba taka będzie.


Fiolet, fiolet, fiolet ;-)




I jeszcze dwa swojskie widoczki.



piątek, 24 czerwca 2016

Szpaczki, kwiaty i owoce.


W przeciwieństwie do Borkowa, gdzie orka na ugorze i znikome efekty w kierunku ogrodu ;-), Młociny to moja bombonierka, gdzie na niewielkiej powierzchni mogę dopracować każdy zakątek. Z rozmaitym efektem oczywiście, ale to nie jest walka z żywiołem traw, skrzypu, rdestu, chrzanu, glonów, moczarki......

Tu niemal nie ma chwastów nawet w trawniku, bo regularnie je wyrywam, każda roślina obskubana, przycięta, nawieziona kompostem lub gnojówkami, podlana, pochwalona, dopieszczona ;-)

A że dzisiaj skwar nieludzki nastawiłam zraszacze, nalałam świeżej wody do pojemników dla ptaków i usiadłam sobie z aparatem na wprost morwy w oczekiwaniu na szpaki. Bo kłębią się u mnie jak szalone. Wkrótce przybył młody


Napił się wody z gliniaczka


A drugi miał problem i nie potrafił wskoczyć na krawędź garnka. Dziobał garnek i skrzeczał, co mogłam obserwować przez zoom'a. Mój błąd, już wystawiłam płytkie poidełka.


A tu dorosłe szpaki na morwach. Trudno je pokazać lepiej, bo liści dużo.


Kwiaty coraz to nowe są, albo stare tylko coraz ich więcej. 

A czosnki u mnie nieliczne w tym roku. Jak reszta cebulowych poza kępą liści nic więcej się nie pokazało. Te są wyjątkowe.


Dzwonki skupione kwitną. To akurat bylina niezawodna, tylko u mnie za szybko zasycha w dolnych partiach. Teraz rośnie w zacienionym zakątku, zobaczymy, czy to pomoże. 


Lawenda po dobrym cięciu w tym roku. Cięcie lawendy wbrew pozorom wcale nie jest łatwe. Nie można za mało, nie można za dużo, trzeba nadać kulisty kształt. Powoli się uczę i tej sztuki.


Cudne tawułki i jak na razie bardzo słabiutki kwiat Rudbekii Green Wizard. Póki co zawód, ale poczekam. Oczywiście po Rudbekii Black Beauty, która niestety nie zniosła mroźnej wiosny, trudno jej będzie dorównać chyba.


Ten Clematis już mnie pokonał ;-)


Pomarszczona kwitnie i pachnie. Cały ogród aż słodki od jej aromatów.


Tylko pęcherznica ;-)


Pierwszy zbiór


To wczesna odmiana wiśni. Stare drzewko, nie znam oczywiście nazwy.




wtorek, 21 czerwca 2016

Mokro!

Wreszcie. Deszcz padał długo i równo. Ogród nie do poznania, ziemia czarna, zieleń i bujność dookoła. Nie było mnie na Młocinach 3 dni, bo praca w pracy wre, a tu znowu mila niespodzianka. Poza paroma chwastami tylko trochę opadłych jabłek i liści na trawniku, reszta pięknie rośnie.

Hortensje z patyczków teraz w różnych fazach rozkwitu





Widok na moją bylinową rabatę pod słupem


I moja rabata eksperymentalna ;-)


Spod serduszki wyłazi coraz większa Trojeść bulwiasta a w tle berberysy, szczególnie Kórnik teraz ciekawie wygląda z nowymi przyrostami.


Polish Spirit


I maczek samosiejka mi zakwitł




Bylinowa w zbliżeniu. Tawułki mają się świetnie


a Jałowiec 'Mint Julep' mnie po prostu zachwyca ;-)


Jutro zostawiam otwarte do decyzji rano. Powinnam jechać do Borkowa kosić, ale upał mnie zniechęca. Poza tym przede mną bardzo ciężkie dni w pracy i powinnam być w super kondycji, a po takim koszeniu w 30 stopniach to ja raczej jestem do wyrzucenia. Zobaczę rano.