Weekend pracowity w pracy, bez szansy na choćby krótki rekonesans działkowy. Do tego wygląda na to, że moja nowa pracowa przygoda rozwija się perspektywicznie i nie prędko się skończy. To jednak cieszy, pomimo tego że czas mi się skurczył nieco.
Na szczęście pogoda też raczej 'domowa', zimno i trochę pada, więc żal mniejszy, ale też i radość z tej podniebnej wody. Deszczówka jest jak złoto dla roślin. Żadne inne nawadnianie nie da tego ziemi i roślinom, co daje deszcz.
Za to głowa i mnóstwo kartek papieru w 'robocie', bo po chwilowym zwątpieniu we własne siły, co do moich możliwości zagospodarowania Borkowa, powrócił entuzjazm i wiara, że jednak dam radę.
Przez chwilę, dłuższą chwilę, zastanawiałam się po co biorę sobie na plecy taki nowy ciężar, finansowy, czasowy, zobowiązanie, które znowu odbierze mi wolność by ruszyć w świat, podróżować, czego nie mogłam robić ostatnio z powodu mojego ukochanego psiego towarzysza.
Bezsenne noce, walka z myślami, szczera analiza tego co mi do szczęścia jest potrzebne i jest decyzja.
Wolę z czarnymi pazurami walczyć z naturą w Borkowie, niż wędrować po jakichkolwiek stolicach świata. W większości już byłam, przejechałam świat wzdłuż i wszerz, więc teraz jednak to ukryte wśród pól, moje nowe miejsce ciągnie mnie o wiele, wiele bardziej. A jeszcze jak wyobrażę sobie, co mogę tam stworzyć, nie mam wątpliwości, że podejmuję to wyzwanie.
Zapewne ostatnie.
Czy się uda?
Zobaczymy, a efekty będę dokumentować, dobre i złe, sukcesy i porażki w kolejnym blogu, by nie zaciemniać obrazu. Tu będzie tylko opowieść o Młocińskiej ROD-owej posiadłości, aż do jej dni ostatnich, kiedy zastąpi ją nowe blokowisko.
A tytułowe rośliny to moje wiosenne nasadzenia i wysiewy domowe. Pisałam o tym wcześniej. Dzisiaj efekty.
To wysiane rączniki. Ciekawe, że każde nasionko wykiełkowało z inną siłą, ale wiem, że każda z tych siewek będzie wielką wspaniałą rośliną. Polecam Rącznika jako niezwykle dekoracyjną, chociaż jednoroczną roślinę.
Kanny, te pospolite czerwone i niskie mnożą się jak króliki
Wrzuciłam też parę bratków na balkon. Mają towarzystwo wrzosów, które od kilku miesięcy zdobią nieprzerwanie mój balkon zwany tarasem, bo jest taki duży.