poniedziałek, 13 maja 2019

Mokro i zielono!


Pogoda może nie zachwycać w sensie ogólnym, ale dla ogrodników to jest bajka! Jest mokro. Pada codziennie i nie jest to jakiś symboliczny deszcz czy mżawka, tylko prawdziwy mokry deszcz. Efekt w ogrodzie piorunujący, a wszystko tak cudnie zielone. Wreszcie jest pora na regenerację trawnika, na mnóstwo innych ogrodowych prac, które w tej suchej sypkiej ziemi, jaka była dotychczas wydawały się bez sensu.

Miałam bardzo pracowity dzień na Młocinach, pomimo deszczu, ale prace zaplanowane na dzisiaj jakoś pogodziłam z pogodą. Zaplanowałam skoszenie 'trawnika' - no umowny to trawnik, ale miejscami rośnie, więc przed jutrzejszą regeneracją trzeba było go przygotować.  

Kilka ogólnych zdjęć, by pokazać, jak źle ten cudny niegdyś trawniczek wygląda.




Samochód zapakowany workami z ziemią, jutro regeneracja i dosiewka.

Gdyby nie trawnik to całość mojego ogródeczka wygląda nie najgorzej.





Hostowy zakątek dzięki dwóm wspaniałym Paniom - Basi i Halince - zapełnia się w niesamowitym tempie.



 
Stwierdzam stanowczo, że dzielenie host to wspaniała sprawa. Przyjmują się bez problemu, a te mateczne rosną lepiej jak się im coś 'odrąbie'. Sam rozmnażam te, które mam i polecam. Uważam jedynie, że należy to robić zanim rozwiną się liście, czyli na etapie kłów, ale mogę nie mieć racji.

Kokoryczka ma się wspaniale i ma pąki, ale nie wygląda tak, jak na zdjęciach w innych ogrodach. Szukam wyjaśnienia, ale taka też mi się podoba. 



Bardzo radosny dla mnie widok. Mahonia się przyjęła, a rodgersja obudzona po zimie rośnie szybko. Jest piękna na tym etapie, potem kiedy jej wielkie liście pali susza - pomimo że rośnie w cieniu - to jest smutny widok.


I ten mój płotek z mixem wielu roślin. Berberysy, hortensja pnąca, bez i wyjątkowo późny w tym roku clematis 'Summer snow'. Na razie widać tylko jego konary, bardzo dużo musiałam wyciąć, bo były suche pędy. To nie jest typowe dla tego clematisa, bo jest z grupy której nie tnie się wcale, albo tylko korygująco.  Mam wrażenie, że ubiegłoroczna susza daje o sobie znać także teraz.



Lubię ten widok, kiedy przychodzę do ogródeczka. Wita mnie kolorową ścianą roślin, z których każda  została posadzona przeze mnie z nadzieją na taki właśnie efekt.


Kwitnienie róż zapowiada się niesamowite. Liczba pąków jest niezwykła.


7 godzin pracy. No bo jeszcze naprawiałam podpory dla winogron, a potem przerabiałam krzesło, które pokazywałam ostatnio. Teraz wygląda tak


A było tak


Jutro sieje ziemię i trawę, czyli robię dosiewkę. Ma padać, a zatem świetny czas na takie prace. Może - jak pogoda pozwoli - najpierw zrobię kanciki, bo lubię mieć porządek, bo mam Bentleya ;-) bo potem będzie po prostu mniej pracy.

Borków w środę, ale tam chwilowo nic robić nie trzeba. Niech tylko wszystko rośnie w deszczu, a czerwone dęby wracają do życia!