Kiedy wali się nam na głowę nasz mikroświat, kiedy istnieje dla nas tylko żal i smutek, to tak naprawdę dotyczy to tylko nas. Wokół wszystko żyje swoim rytmem, pełno jest życia, radości, pewnie też gdzieś innego smutku, ale jednak kula ziemska nagle nie staje w miejscu, chociaż przez moment, tak nam się może wydawać.
A czas, odwieczny lekarz - banał przeogromny, ale jakże prawdziwy - z każdym dniem zaciera każdy ból. Blednie żal, smutek, poczucie straty, zostają tylko dobre wspomnienia.
A do tego wokół szaleje wiosna i rodzi się nowe życie, na każdym kroku pąki gotowe by odrodzić się w nowej pięknej szacie drzew, krzewów, jeszcze chwila i łany wiosennych kwiatów wywołają nowy uśmiech. Może jeszcze będzie przez łzy, ale przecież rozumiejąc życie i jego wartość, nie da się inaczej. Nasza radość z życia, póki ono jest, jest bezcenna.
Jak dobrze że jest przyroda, że mam te moje 185 metrów, bo kiedy dzisiaj patrzyłam na te pąki, jednak jakoś inaczej już patrzę na wszystko.
Żegnaj Grysiu, witaj Wiosno.
Niezwykle zielony krwawnik
Rozchodniki, wiadomo, pierwsze budzą się do życia
Pąki na rokitniku, ale tylko żeńskim, męski nadal łysy
Pąki na Rosa Rugosa
Nowe kły Rodgersji
wiosna, nowe życie, wszystko się odradza, tylko to co odeszło na zawsze, odeszło na zawsze....





