Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Palace purple. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Palace purple. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 27 sierpnia 2015

Ogród odżył

Jeden pochmurny dzień, parę godzin deszczu, chłodne noce, krótszy dzień i wysokie temperatury już nie takie straszne. Dzisiaj widziałam ogromną różnicę - ogród znowu żyje, a nie wegetuje.

Wreszcie i ja zamiast wykonywać czynności porządkowe i podlewanie mogłam zająć się ogródkiem w sposób, który sprawia mi największą przyjemność. Coś przesadzę, coś przytnę, poskubię. Czynności w wyniku których ogród nabiera z czasem innego wyglądu i to jest niejako twórcze. W porę, bo jak wczoraj oglądałam kolejną metamorfozę ogrodową Alan Titchmarsha, to niemal w depresję wpadłam, tak brakowało mi tego ogrodowego działania.

Pierwsza oznaka, że ogród odżywa - kwitnące Dziwaczki. Dotąd wysiane na wiosnę jedynie wegetowały, marnizny takie, a pąki odpadały zaschnięte bez otwierania. Dzisiaj są!



 Bardzo polubiłam te rośliny. Może za ich całkowitą odmienność?

Kolejna zmiana to żywotność traw ozdobnych. Zebrinus niemal zasychał, a dzisiaj po oczyszczeniu z suchych traw widać jaki zielony, a nowe pędy całkiem liczne. 


Podobnie Miłka i Carex morrowii 'Silver Sceptre'



Z Miłki pobrałam nawet przy czyszczeniu małe sadzonki i sądząc po ich kłączach powinny rosnąć dobrze.

I kolejne turzyce. Do niedawna nie wiedziałam, czy żyją. Teraz nawet kwitną.



Floksy nadal w kwiatach, ale to już końcówka ;-)


Nadal mam jedyny kwiat Rodgersji z tego roku, bo w wyniku suszy wszystkie liście padły, ale widać, że żyje, bo nowe liście idą.



Z żurawek jedynie Marmalade jakoś ciągnie, inne mają niemal całkiem zaschnięte liście. Nawet Palace Purple nie dała rady, pomimo stanowiska w cieniu.


Hosty natomiast w większości maja się nieźle.


Resztki jeżówek


Przesadzony berberys Jytte w cudnej formie.


Głogownik najwyraźniej kocha upały


Poczyściłam, posprzątałam bo za tydzień Zieleń to Życie a więc i zakupy. Bardzo lubię to ogrodnicze wydarzenie i zawsze coś na towarzyszącym kiermaszu kupuję. W tym roku mam 'sztywny' plan - chcę Miskanty, Zebrinus i Cabaret i czerwone rozchodniki. Może będą.

Czeka mnie, ale to już później, zakup wielkiej ilości dobrej ziemi. Własnego kompostu niemal brak w tym roku, a moje rabaty wymagają solidnego zasilenia jesienią. Jak oglądam te angielskie programy ogrodnicze zachwyca mnie jakość ziemi przywożona do tworzonych ogrodów. U nas nadal to co sprzedają w centrach ogrodniczych to jakaś pomyłka. Jak ja bym chciała, żeby w Polsce były kompostownie! Zawiozę odpadki, odbiorę cudny kompost i po kłopocie.

Niestety, nie znam takich miejsc w okolicach Warszawy.


środa, 18 czerwca 2014

Radość z powrotu

Kilka dni przerwy i jak miło znowu cieszyć się tą własną zielonością. Jakoś udało się opanować pracowe szaleństwo i oto znowu długie godziny na Młocinach i powoli jakby odzyskiwany spokój. Jak dobrze, że są ogrody. 

Najpierw koszenie trawnika, potem cięcie wąsów na obrzeżach rabat, potem grabienie, potem podlewanie. Zawsze grabię i podlewam trawnik bezpośrednio po koszeniu - inaczej świeżo ścięta trawa zasycha w słońcu i robi się biała. Grabienie napowietrza trawnik i usuwa zawsze sporo martwej trawy na poziomie korzeni. Oczywiście kosiarka ma kosz, ale to nie o grabienie skoszonej trawy chodzi, a o wyczesanie suchych traw, rozmaitych pozostałości i o takie ożywienie ogólne trawnika. Działa.

A oto kawałek mojej zielonej połaci po koszeniu dzisiaj.


Tojeść i Trojeść



Żurawkowy gąszcz


Hortensje wyhodowane z patyczka


Rokitnik, krzew ulubiony ;-)


Kolejne wcielenie kwiatów Rodgersji. Teraz otwierają się białe kwiaty z czerwonych pąków


Berberysy!




Bagatelle


Kolejny etap w rozowju Rudbekii Black Beauty. W tle Wiciokrzew zaostrzony w szaleństwie kwitnienia.


Pęcherznice czekają na sekator, ale jakoś żal...


Jutro też tutaj. Wyjazd do Borkowa i praca w święto na wsi raczej nie do przyjecia.

czwartek, 10 kwietnia 2014

Są szafirki !

Nie mogę uwierzyć, że wszystkie posadzone jesienią cebule wyrosły i zgodnie z kalendarzem kwitną. Po krokusach i narcyzach, teraz przyszła u mnie pora na szafirki. Z krokusów tylko zielone wąsiki zostały, za to narcyzy niezmordowanie trzymają formę. Nawet dzisiejszy grad ich nie zniszczył, a momentami był naprawdę silny.


A oto moje jeszcze małe szafirki


Rosną sobie pod krzywą jabłonką, z której są najlepsze jabłka. Jeszcze jej bardzo daleko do zakwitnięcia, ale mam nadzieję, że po odpoczynku w ubiegłym roku, w tym będzie owocowała.


Trawnik jeszcze nie zregenerowany, ale było zbyt sucho.

Z dzisiejszych prac poza wyrywaniem chwastów, przesadzałam rośliny pod katem nowych pomysłów i obkancikowałam jedną rabatkę. Jutro ciąg dalszy.


Żurawki coraz ładniejsze. Marmalade w bluszczu


Palace purple rosnąca w słońcu, stąd takie wybarwienie


Te w cieniu wyglądają inaczej. Może Tojad na nie działa.


I Fire Chief


I tak pomimo zimna i gradu wiosna jednak jest. Dzisiaj zakwitła też brzoskwinia. 

A ja już czekam na nowy dzień.