Przed pracującym weekendem i trzema dniami bez wizyty na Młocinach piątek jest zarezerwowany na prace tutaj, tak by ogród był przygotowany na moją dość długą nieobecność.
Pisałam już o tym wiele razy, ale mam ochotę raz jeszcze wyrazić swój zachwyt nad faktem, ze pracuję właśnie w weekendy. Dzięki temu nie dotyczą mnie weekendowe celebracje i tłok na drogach.
Kiedy dzisiaj odjeżdżałam z Młocin w Domu Działkowca trwały przygotowania do weekendowej imprezki - wrzaski dzieci biegających po ogrodzie szybko wypłoszyły mnie do domu, a to co będzie w sobotę na szczęście nie będzie moim udziałem.
A w ogrodzie chwastowisko! We wtorek zostawiłam rabatki czyste, dzisiaj i trawnik i każda wolna piędź ziemi zieleniła się ślicznymi chwastami. Poza tym dziwnie sucho jak na te ostatnie ulewy, więc podlewałam, gracowałam, spulchniałam...
Z nowych obrazków niewiele, bo raczej nadal pąki wokół. Oglądam zdjęcia z ogrodów z kwitnącymi w pełni czosnkami, a u mnie daleka droga
I tak wyglądają nie tylko te wielkie, ale właściwie wszystkie. Piszę właściwie, bo jest jeden wyjątek, do tego wcale nie kwitnie tak jak czosnki?
Kwiaty są pojedyncze, a nie zebrane w typowe dla czosnków wiechy z licznymi kwiatami. Mam wrażenie, że jednak sprzedano mi inne cebule ;-) co ostatnio jest chyba niestety dość powszechne. Zaznaczę, że kwiat jest śliczny i nie mam nic przeciwko takim niespodziankom, ale jednak lubię wiedzieć, co mi w ogrodzie rośnie.
Z innych białych kwiatów mam kępę coraz większą Piaskowca górskiego. Kilka lat temu kupiłam taką mizerną sadzonkę, która wegetowała w różnych miejscach i wydawało się, że nic z niej nie będzie. Przesadzona kolejny raz, w tym roku rośnie coraz większa, a sądząc po liczbie paków jeszcze jakiś czas będzie kwitnąć.
Hosty wielkie i piękne i nadal bez jednej dziury!
Zebrinus jako jedyna z moich traw ma takie rozmiary
Pozostałe rosną, ale dziwnie powolnie. Obok Zebrinusa rośnie Sadziec i ten z każdym dniem coraz większy
Kwitnie Trzmielina oskrzydlona, ale zgodnie z opisem bardzo niepozorne to kwitnienie, ale wiadomo że w jej przypadku chodzi o te barwy jesienią
Na koniec trochę zielonego buszu ;-)
Ściana Dławisza już całkowicie odseparowała mnie od otoczenia, a Clematis Polish Spirit po tegorocznym cięciu jest gesty jak nigdy przedtem.