Dzisiaj mój w miarę wolny dzień - od komputera prawie nie odchodzę - pogoda śliczna, pojechałam na Młociny.
Pojechałam tak tylko kontrolnie. Ale jak już się tam znalazłam, nabrałam ochoty na wiosenne porządki. Trzy godziny czyszczenia rabat, grabienia trawnika, wielki wór śmieci, a wyglądało, że właściwie nic nie ma do roboty ;-)
Oj jak mi brakowało tej fizycznej pracy, tego kontaktu z ziemią i roślinami. A do tego tyle oznak nowego życia, że przecież nie sposób, by krokusy, tulipany, czosnki wyrastały na zaśmieconych rabatach.
No to wysprzątałam, ale szczerze powiem, że na zdjęciach tego chyba nie widać ;-)
Ale nowe życie widać!
Kanty straszliwie zarosły. Wkrótce się za nie zabiorę. Bentley w domu czeka ;-)
Trawnik jeszcze zimowy, ale wygrabiłam dzisiaj mnóstwo siana, wkrótce się zazieleni.







