Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Bentley. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Bentley. Pokaż wszystkie posty

sobota, 16 lipca 2016

Kancikowanie

Nie ma nic wspólnego z kantowaniem ;-)

To jedna z kilku rzeczy, których nauczyłam się na Ogrodowisku. Jak na każdym forum - dopóki tam wytrzymywałam - przez oglądanie ogrodów i codzienny kontakt z ich twórcami uczyłam się bardzo wielu rzeczy. Bez tej wiedzy moje ogrodowe działania byłyby skazane na internet, a ten jak wiadomo nie zawsze jest mądry ;-)

Odkrycie tego, jak można zadbać o krawędzie trawnika i zakup narzędzia do tego celu, słynnego Bentley'a zmieniło moje podejście do ogrodu, wyglądu rabat. Bo jak się raz 'zkancikuje' trawnik, to już nigdy żadna inna wersja ogrodu nie ma szans. Krawędzie trawnika to oczywiście odkrycie Anglików. Chyba w żadnym angielskim ogrodzie nie widziałam innego sposobu ograniczenia rabat i trawników.

Ja dzisiaj wreszcie zabrałam się za bardzo zaniedbane kanty moich trawniczków. Ostatnio miałam za dużo na głowie w pracy, ogrody były na nieco drugim planie, robiłam tylko to, co pilne, albo najpilniejsze. Wreszcie znowu mam czas i ochotę na dopieszczanie ogrodu, czyli to co lubię najbardziej. Perfekcyjność, niestety.

Bentley w działaniu 


I efekty




Po pracy bentley wraca na swoje honorowe miejsce



I kilka dzisiejszych fioletów, chociaż poza praca, czyli koszeniem trawnika i kancikowaniem zbyt wiele czasu na podziwianie kwiatków nie miałam.




A jeszcze o urlopie - wokół słyszę pytania - ' a gdzie urlop ?' 

No jak to gdzie? 

W ogrodach oczywiście. Przywiązują nas te ogrody, chociaż dają wolność, ciężko je zostawić na dzień nawet, ale ja to przywiązanie wybieram świadomie. Świat zjeździłam wzdłuż i wszerz, może jeszcze nie byłam wszędzie, ale już mnie nie ciągną podróże. 

No chyba że do Borkowa ;-)

____________________

PS

Zapomniałam napisać, że już wiem co mnie pogryzło. To czerwone mrówki, Wczoraj pogryzły mnie znów, ale reakcja organizmu już lżejsza. Uodporniłam się po pierwszym pogryzieniu. Prawda powiedzenia 'co nas nie zabije, to nas wzmocni' jak na dłoni. Pan Tusk ma rację za innymi mędrcami tego świata ;-) 

Kiedy zaczynałam wracać z działki, tuż przed deszczem, ugryzła mnie osa. W szyję. Nic mi nie jest, ale zaczynam się zastanawiać, czy skoro nic mnie nie gryzło przez 66 lat, to teraz mam wyrobić jakąś normę ;-) 

poniedziałek, 15 lutego 2016

Bentley raz jeszcze

Popularność mojego wpisu na temat tego narzędzia ogrodniczego zadziwia mnie, ale też i nie. 
Doskonałość i uroda produktów tej, jakże starej i tradycyjnej angielskiej firmy kusi nie tylko przydatnością w ogrodzie, ale też pewnym specyficznym komfortem używania czegoś w dobrym gatunku, pełnego klasy, perfekcją tradycyjnego designu. Gdyby nie ceny zapewne nie używałabym żadnych innych narzędzi w ogrodzie ;-)

Taki kosz np.

 
jest po prostu piękny, chociaż przecież całkowicie można się bez niego obejść ;-) 


Co więcej zauważyłam, że coraz mnie jest adresów, gdzie te narzędzia można kupić. Tego mojego do krawędzi prawie nie ma. Wygląda na to, że nowoczesne 'plastykowe' narzędzia, znacznie tańsze, choć niekoniecznie trwalsze, wypierają z rynku taką klasykę.

Szkoda, bo to nie tylko funkcjonalne, ale - mam wrażenie - wieczne narzędzia. Mój 'krawędziak' służy już parę lat i nie widzę na nim śladów czasu. Inna sprawa, że ja dbam o narzędzia, wszystkie, nie tylko Bentleya, chociaż to tylko to narzędzie zimuje ze mną w domu ;-)

W planie ma jeszcze takie cuda

 I dla zupełnej rozpusty takie rękawice

 To bardziej dla przyjemności posiadania produktu doskonałego, niż rzeczywiście przydatnego, ale to sprawia tyle przyjemności.