czwartek, 29 stycznia 2015

Ubiorek się zieleni

Dzisiaj to chyba najbardziej zielone miejsce w młocińskim ogrodzie.


Posadziłam 3 lata temu takie nie wiadomo co, kawałek brązowego korzonka, a teraz mam kilka dorodnych kęp Ubiorka. Nie tylko jest wiecznie zielony, jak głosi jego nazwa, do tego kiedy rozkwita wiosna na biało, z daleka zachwyca.

Trawy w większości ruina, jedynie tutaj nadal jaszcze jako tako ładnie



Azalia japońska niezmordowana


 

Rokitnik w pąkach

Z ziemi wychodzą kły Rodgersji, pomimo tego, że przysypałam je jesienią sporym kopczykiem ziemi.


Suche główki jeżówek nadal są


A hiszpański dziadek wreszcie wyłonił się zza gąszczu wiciokrzewu. Zwykle zieleń go zagłusza.


A potem poszłam do domu. Dzisiaj pieszo, bo robiłam zdjęcia w ROD-ach i napisałam coś o tych moich wędrówkach i obserwacjach.

środa, 21 stycznia 2015

Cotygodniowa wizyta

Ot, takie sprawdzanie, czy młociński ogródek trwa bez niepotrzebnych wydarzeń, co się dzieje z roślinkami, takie też nacieszenie się choć przez chwilę ogrodem w wyczekiwaniu wiosny.

Na szczęście jak zwykle cisza, spokój, ogrody śpią i nikt im tego snu nie zakłóca. Wegetacja wyraźnie dała cała wstecz, nawet krokusy jakby mniejsze. Jednym słowem wszystko zgodnie z naturą tylko ciemno i buro, a zatem jakoś jednak smutnawo.

Nic to, przecież taka kolej rzeczy i najważniejsze, że nie ma żadnych złych niespodzianek.

Już rutynowo robię zdjęcie tego miejsca, bo dzięki Miskantowi Gnome, to chyba najjaśniejsze miejsce w moim ogrodzie podczas tych burych dni. Inne trawy też się trzymają, ale jednak nie tak mocno.


Widoczne w tle rozplenice jednak nieco zszargane wiatrem i zimą, za to rude turzyce nadal w formie i naprawdę przyznaję, że je niezwykle lubię za tę ich rudość, sprężyste i wiecznie piękne rude bukiety. Carex Buchananii jakby kto pytał ;-)


Trawnik w doskonałej formie, jestem usatysfakcjonowana stanem ogrodu tylko słońca mi brak....

piątek, 16 stycznia 2015

Jakże piękny dzień!

Pracowałam dzisiaj w ogrodzie. Kilka godzin!

Jeszcze rano narzekałam, że nic w ogrodzie robić nie można i pogoda sprawiła mi niespodziankę. W temperaturze 15 stopni w słońcu grabiłam, zbierałam naniesione przez wiatr śmiecie, aż rabatki pojaśniały a ja dostałam bąbli na rękach od grabi. Jednak odwykłam! Ale bąble to sama przyjemność biorąc pod uwagę jak cudownie był popracować fizycznie na świeżym powietrzu, w ciszy, wśród moich roślin.

Kilka godzin aż zrobiło się szaro, zdjęcia niezbyt udane, bo na dodatek zostawiłam aparat w samochodzie i pseudo fotki są z komórki. Nic to, to i tak tylko dokumentacja.

Pod różami lawenda i rozchodniki nadal jeszcze nie straszą ;-)


Iwa w pąkach


Trawki i malutki rodek


Kostrzewa zielenieje


Trzcinnik także, a ja zastanawiam się, jak go zetnę na wiosnę, skoro ma tyle nowych zielonych pędów


Hortensja pnąca jak zwykle w pąkach i wiem, że nawet najbardziej srogi mróz nic jej nie zrobi



No i krokusy, jedyne z cebulowych, które już wyszły z ziemi. Fotka okropna ;-)


Wygrabiłam też solidnie cały trawnik. Trawnik wysechł, można bez problemu po nim chodzić, a jeśli spadnie jeszcze śnieg, to lepiej było zgrabić ten cały śmietnik nawiany przez wichurę. Do tego wygrabiłam parę wiader sianka, dzięki czemu trawnik natleniony i żadna pleśń pośniegowa mu nie straszna jakby co.

Bardzo polecam grabienie trawników w takim czasie jak teraz. Nawet teraz od razu zrobił się zieloniutki, a był lekko szaro-żółtawy. Ciężka to praca, bo trzeba wachlarzowymi grabiami pracować na tyle silnie, by jak najwięcej suchego podłoża (podszerstka, jak u sznaucerów) usunąć. Efekt natychmiastowy.


poniedziałek, 12 stycznia 2015

Co w ogrodzie po wichurze?

Z takim pytaniem w głowie jechałam dzisiaj na Młociny. Wiało strasznie, w Borkowie wyłamało bramę, na szczęście mam cudownego sąsiada, który nie tylko mnie o tym powiadomił, wysłał zdjęcie, ale do tego jeszcze wszystko naprawił! Gdyby nie sąsiad, dziki mogłyby sobie swobodnie grasować po działce i zapewne z posadzonych młodych drzewek nic by nie zostało.

Jak dobrze mieć sąsiada! Dobrego! Panie Marku, dziękuję :-)

A na Młocinach na szczęście żadnych efektów wichury, poza masą zgniłych liści nawianych ze wszystkich stron. Niezbyt to ładnie wygląda, do tego jakoś szaro, wilgotno...

Chyba jedyny - poza berberysową - punkt jako tako wyglądający, to nadal mój Miskant Gnome i Runianka.



Toteż tylko dwa zdjęcia na szybko, z komórki, a jutro wizyta w Borkowie, sprawdzić co i jak.

środa, 7 stycznia 2015

W kratkę

Pogodowo w kratkę, bo na zmianę to wiosna, to śnieg. Moja cotygodniowa wizyta na Młocinach dzisiaj mroźna i śnieżna. Krótki pobyt, bo bardzo dokuczliwe zimno, kilka zdjęć, by mieć czym się nacieszyć już w cieple domowym, skoro w ogrodzie na razie za bardzo się nie da.

Azalia zbrązowiała, ale wiem, że da radę, bo to już jej czwarta zima.



Trawy w śniegu









Berberysy





Krokusy sobie rosną


Zimowa wersja Letniego śniegu, czyli Clematisa Paul Farges


I Ubiorek wiecznie zielony, bo tak właśnie się nazywa

czwartek, 1 stycznia 2015

1 stycznia 2015

Witam zaglądających i oby nasze ogrody zawsze zdobiły nasze życie. Także w tym 2015 roku.
 
Nie wyobrażam sobie tego dnia bez wizyty na Młocinach. W samo południe jechałam przez kompletnie wymarłe miasto i gdyby nie akurat zakończona msza u Boromeusza, chyba nie zobaczyłabym ani jednej osoby na ulicach. Świętowanie trwa, a do tego buro, mokro, choć nie tak zimno. Temperatura dodatnia, ale mży, no i ten brak światła...

A ogród? Śpi sobie w dużej części nadal pod śniegiem, spokój, cisza wokół, aż miło pochodzić i popatrzeć co też się na rabatkach dzieje.
Azalie liściaste i gotowe na wiosnę


Wiciokrzew zaostrzony 


Miskant Gnome nadal sprężysty


Wilczomlecze


Forsycje też gotowe na wiosnę





Hortensja pnąca zachwyca pędami pełnymi pąków


 Róże pnące nadal zielone i do tego z czerwonymi pąkami liści


Krokusy niecierpliwe już spod śniegu wychodzą


Bardzo jest wiosennie i niech tak już będzie. Wracałam przez nadal pustą Warszawę przy akompaniamencie koncertu Filharmoników Wiedeńskich, a Studenten polka z motywami Gaudeamus wprawiła mnie w jeszcze bardziej radosny nastrój. Oby tylko każdy dzień tego 2015 roku był tak radośnie miły.

Czego życzę Wszystkim czytającym te moje wpisy :-)