wtorek, 21 marca 2017

Wreszcie się coś dzieje!


Jeszcze dzisiaj rano narzekałam na brak wiosny, na ogrodowy zastój, a patrząc na poranne prognozy nie miałam zbyt wielkiej nadziei na naprawdę aktywny dzień.

A tu niespodzianka!

Zamiast deszczu i chmur, słońce, ciepło. Na Młocinach wielkie prace ogrodowe, a w Borkowie roboty drogowe rozpoczęte.  Wreszcie! 

Jutro miałam w planach prace w Borkowie, ale mam zakaz zbliżania się do działki ;-) Pan Karol, mój frontman od prac drogowych zadzwonił wieczorem i przedstawił raczej czarny obraz stanu rzeczy. Zaczęli prace rano, zwieźli gruz ceglany, ale przy dalszych pracach się zakopali, bo zbyt mokro. W efekcie - wg Pana Karola - okolice mojej działki to obraz tak straszny, że lepiej żebym tego nie oglądała i przyjechała na gotowe. Mam dostać zdjęcia i sygnał, że mogę przyjeżdżać.  

Dygresja Borkowska, już wracam na Młociny.

Sprzątałam, sprzątałam, grabiłam, grabiłam, cięłam....
Trzy wory śmiecia, ale ogródeczek na Młocinach już pięknieje. 

Zacznę od tego dziwoląga :-)


Nie miał gdzie wyrosnąć? :-)

Rabatki czyściutkie, tylko czas się zabrać za wyrównanie tych strzępiatych krawędzi.



Clematis przycięty. To Polish Spirit. Kocha cięcie, dzięki temu cudnie kwitnie w sezonie.


No i pełno nowego życia. Tu Serduszka


Przetaczniki w każdej kępie takie aktywne


Bardzo lubię te pąki na Rokitniku


A tu niespodzianka. Ice Dance, której całą kolonię straciłam w ubiegłym roku odżyła w jednej kępce :-) 


Na tym etapie mogę śmiało stwierdzić, że po tej dość ostrej zimie nie mam żadnych strat. Wszystko budzi się do życia. W ubiegłym roku pogrom wszystkich traw, budlei, a przecież to nie była ostra zima.

Jutro zatem wracam na Młociny. Dzisiaj harowałam jak wół, bo w planach na jutro był Borków, no ale skoro mam zakaz...