Dzisiaj dosłownie tylko wpadłam na Młociny.
Studenci potrzebują mnie bardziej niż ogródek jeden i drugi, a zatem pracuję i tylko pod wieczór zaglądam na Młociny. Nie było mnie tutaj 3 dni, spodziewałam się stert śmieci na trawnikach, liści i opadłych owoców, a tu niespodzianka. W kilkanaście minut wysprzątałam ogródek, który jednak po deszczach powoli odzyskuje formę.
Jeszcze daleko do zieloności, szczególnie trawnika, ale nie jest źle.
Kilka szybkich fotek i z powrotem do arbeitu ;-)
Wszystko na miejscu, nowo posadzone rośliny mają się świetnie, owoce dojrzewają, jest dobrze ;-)



