Pokazywanie postów oznaczonych etykietą clematis Polish spirit. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą clematis Polish spirit. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 24 czerwca 2019

Owocowo i kwiatowo


Pomimo suszy ogródeczek walczy. Nie jest pięknie tak jak lubię, czyli soczyście, zielono, bo jednak zbyt sucho, ale nie jest źle. Mogłoby być gorzej. Do tego czasu mało, bo koniec roku akademickiego, zaliczenia, obrony dyplomowe, mnóstwo pracy, ale jeszcze dwa tygodnie i wakacje. 

Morwa sypie owocami, czarno wszędzie, ptaki szaleją w konarach, ale jest tych owoców tyle, że i dla mnie starczyło ;-) Zjadłam ich dzisiaj mnóstwo. To był wspaniały przerywnik w rozmaitych pracach porządkowych. Takie owoce prosto z drzewa to jednak jest coś!



Wisienka też zaraz będzie mnie dokarmiać ;-)


A oczy cieszą kolory - pomarańczowy trojeści bulwiastej, biały hortensji i fioletowy clematisa.







 I znowu piękny dzień!
 

piątek, 25 listopada 2016

Wilgotne zimno we mgle

Mgła jak w Londynie w latach 50-tych, a wiadomo, że był to smog. Jestem na bieżąco, bo oglądam Netflixowy serial The Crown.  Absolutely fabulous - nie mylić z serią o tym tytule ;-) Obejrzałam 6 odcinków i jestem pod wrażeniem doskonałości aktorskiej, niezwykle ciekawego pokazania monarchii, jej roli i znaczenia w społeczeństwie brytyjskim, przy zachowaniu lekkości i atrakcyjności kolejnych odcinków.

Może to z powodu tej mgły tak mi się dzisiaj dobrze pracowało na Młocinach. Było przenikliwie zimno, mokro, szaro, ale jakoś mi to nie przeszkadzało. Może to też kwestia tego, że miałam świadomość, jak pilnie muszę uporządkować moje tuje. Może tuja nie jest uważana za pożądany element ogrodu - co nie do końca jest słuszne, bo wszystko to kwestia proporcji i  planu ogrodu - ale skoro je mam, jako bardzo udany kawałek żywopłotu, to musi być zadbana.

A to oznacza 'wytrzepanie' drzewek z takich dodatków:




Wbrew temu co widać na zdjęciach tuje są w pełni zdrowe, a te suche gałązki to jedynie naturalna kolej rzeczy - w środku krzewu, gdzie nie dochodzi dość światła część gałązek zamiera. Systematyczne usuwanie tego suszu jest konieczne i uchroni tuje przed chorobami. Zebrałam z moich 8 tujek kilka wiaderek tego suszu


ale potem było tak


Kolejna praca to było wycięcie - niestety :-( - zagęszczonych rokitników. Rokitniki to piękne krzewy, ale na wielkie ogrody. Ja posadziłam 5 na tych moich 185 metrach, w dodatku niemal jeden przy drugim. No ale to było 5 lat temu, kiedy o ogrodach nie miałam bladego pojęcia. 

Teraz zostały dwa, a reszta tutaj :-(


Było mi żal, ale gęstwa była taka, że rokitniki zasychały i wcale nie wyglądały dobrze. Teraz jest puste miejsce na nowe rośliny. Po prawej śliwa, po lewej kaliny, z przodu śnieguliczki Hancock i Ruta! W tle działka sąsiadów z tradycyjnie pobielonymi pniami.


Jedyny trawiasty zakątek  z Trzcinnikami po stracie wszystkich innych traw


i bardzo smutny widok pergoli z clematisem Polish Spirit

smutny, bo taki jesienny, ale na wiosnę go zetnę i znowu zaszaleje...


Lubię ten ogrodowy cykl pór roku, jest w nim sens, który przypomina o zmianie, o tym ze w miejsce jednego przychodzi drugie i kolejne, i kolejne, że nic nie trwa wiecznie. 

I na szczęście!

piątek, 24 czerwca 2016

Szpaczki, kwiaty i owoce.


W przeciwieństwie do Borkowa, gdzie orka na ugorze i znikome efekty w kierunku ogrodu ;-), Młociny to moja bombonierka, gdzie na niewielkiej powierzchni mogę dopracować każdy zakątek. Z rozmaitym efektem oczywiście, ale to nie jest walka z żywiołem traw, skrzypu, rdestu, chrzanu, glonów, moczarki......

Tu niemal nie ma chwastów nawet w trawniku, bo regularnie je wyrywam, każda roślina obskubana, przycięta, nawieziona kompostem lub gnojówkami, podlana, pochwalona, dopieszczona ;-)

A że dzisiaj skwar nieludzki nastawiłam zraszacze, nalałam świeżej wody do pojemników dla ptaków i usiadłam sobie z aparatem na wprost morwy w oczekiwaniu na szpaki. Bo kłębią się u mnie jak szalone. Wkrótce przybył młody


Napił się wody z gliniaczka


A drugi miał problem i nie potrafił wskoczyć na krawędź garnka. Dziobał garnek i skrzeczał, co mogłam obserwować przez zoom'a. Mój błąd, już wystawiłam płytkie poidełka.


A tu dorosłe szpaki na morwach. Trudno je pokazać lepiej, bo liści dużo.


Kwiaty coraz to nowe są, albo stare tylko coraz ich więcej. 

A czosnki u mnie nieliczne w tym roku. Jak reszta cebulowych poza kępą liści nic więcej się nie pokazało. Te są wyjątkowe.


Dzwonki skupione kwitną. To akurat bylina niezawodna, tylko u mnie za szybko zasycha w dolnych partiach. Teraz rośnie w zacienionym zakątku, zobaczymy, czy to pomoże. 


Lawenda po dobrym cięciu w tym roku. Cięcie lawendy wbrew pozorom wcale nie jest łatwe. Nie można za mało, nie można za dużo, trzeba nadać kulisty kształt. Powoli się uczę i tej sztuki.


Cudne tawułki i jak na razie bardzo słabiutki kwiat Rudbekii Green Wizard. Póki co zawód, ale poczekam. Oczywiście po Rudbekii Black Beauty, która niestety nie zniosła mroźnej wiosny, trudno jej będzie dorównać chyba.


Ten Clematis już mnie pokonał ;-)


Pomarszczona kwitnie i pachnie. Cały ogród aż słodki od jej aromatów.


Tylko pęcherznica ;-)


Pierwszy zbiór


To wczesna odmiana wiśni. Stare drzewko, nie znam oczywiście nazwy.




piątek, 17 czerwca 2016

Szalona pogoda 2

Dzisiaj zwalone drzewo, brak parkingu pod działką, ulewa i grad po drodze, wilgotność tropikalna, za to ziemia jak na pustyni.


To już nie są zwykłe burze, czy zwykły wiatr. To są zjawiska pogodowe z zupełnie innych stref klimatycznych. W stolicy wyją karetki, a serwisy publikują coraz to nowe zdjęcia powalonych drzew, zniszczonych samochodów i niestety są informację o ofiarach.
Czyli znowu jestem szczęściarą, bo po wybraniu się do Centrum ogrodniczego i zakupach tamże, jechałam w tym kataklizmie na działkę. Dojechałam przez ulewy, grad, mijając po drodze zwalone drzewa. Dojechałam i poza zwalonym drzewem na parkingu wszystko w porządku.

Ogród jedynie zaśmiecony liśćmi, jabłkami, połamanymi gałązkami i mnóstwem owoców morwy. Zbierałam je z trawy jak poziomki ;-)

Zrobiłam też zakupy w tym CO, chociaż oferta była tak mizerna, że niemal wyjechałam z niczym.

Oto moje nowe roślinki


Zakupy trochę by nie wrócić z niczym, chociaż po wykopaniu moich starych dwóch tawułek Arendsa ukrytych pod gęstwą róży pomarszczonej i przesadzenie ich na bylinową, dodatek kolejnej tawułki wydawał się uzasadniony. Jałowce kupiłam, bo były śliczne. Dodałam je także do rabaty bylinowej i zobaczymy jak to będzie.

Oto efekt moich dzisiejszych prac wykonanych pomimo nadal kiepskiego zdrowia, bolącej nogi, dziwnych reakcji na słońce - chyba po tym uczuleniu powinnam siedzieć w domu. Do tego nawet komputer mi dzisiaj odmówił posłuszeństwa. Burza? 






Kolorystyka nadal bez zmian - biało-burgundowa. Tawułki maja niemal identyczny kolor jak jarzmianki.


Jak na mnie to mnóstwo kwiatów ;-)ale będzie duuuużo więcej. Pąków na tym clematisie jest po prostu bez liku. Ostre cięcie w tym roku i jakie efekty.






A tu już moja lawendowa rabata. Lawenda w tym roku rośnie wyjątkowo pięknie, przetaczniki też, wkrótce zakwitną czerwone krwawniki. Tu kolory niebiesko-czerwone.



  

Tu nowe jałowce widać najlepiej.


A to mój ciemny i ukryty zakątek dąbrówkowy. Za kompostownikiem.



 
Ciężki dzień pomimo tylu przyjemności. Wichura nadal szaleje, zabrałam z tarasu wszystkie lekkie rzeczy, poukrywałam rośliny po katach, żywioł szaleje....