No bo jak go nie lubić? Wspaniałe trzy dni w pracy, ogród wprawdzie z 'dobiegu', ale skutecznie, pogoda cudna, wszystko wydaje się takie wspaniałe... no jestem w dzikim zachwycie.
Dzisiaj po pracy szybka zmiana strojów z oficjalnego na działkowy i do koszenia. Na Młocinach oczywiście, bo w Borkowie to ja kosić chyba nigdy nie będę. Do tego mam jakiegoś pecha z ta kosiarką w tym roku - najpierw pociete kable, potem porażenie prądem, potem zaklinowane ostrza, a dzisiaj ostrza złapały fragment moje drewnianej ścieżki i... ostrze się skrzywiło. Zanim się zorientowałam kawałek trawnika był poszarpany.
No cóż wyprostowałam ostrze ;-) i skosiłam trawnik już bez sensacji.
A co nowego na Młocinach?
Wiesiołek żółty intensywnie
Przetacznik popielaty cudnie fioletowy
Fiolety czosnków
i ich gąszcz jeszcze bez kwitnienia
Wietlica samicza
Hosta gigant od Annabelle
Dzika róża prześwietlona słońcem, w tle tawułka
Biała Astilbe już kwitnie, różowa czeka.
I pierwsza jeżówka - inne jeszcze w pąkach, a biała jest. Pasuje mi niezwykle do mojego frontowego ogródka, bo tam biały clematis Paul Farges i biała hortensja pnąca.










