W pierwszy dzień roku wizyta na działce nieodzowna, chociaż pogodowa szarość raczej zachęca do pozostania w czterech ścianach. Po drodze wiedeńskie polki i walce z Wiednia wprawiły mnie w taneczny nastrój, a rozmaite ogrodowe detale jeszcze bardziej nastroiły na wesoło.
To zacznę od noworocznej zagadki dla zaglądających ;-)
Oto co to ?
Kwitnące róże z nadal zielonymi liśćmi w styczniu to jednak jak dla mnie nowość. Sądzę, że zapasy wilgoci są za to odpowiedzialne, a nadchodzące 12 stopniowe mrozy, bardzo w mnie w tym kontekście przerażają.
Pod różami całkiem żywa lawenda
a wkoło sporo kolorowych plam, w tym plamisty Głogownik ;-)
Ale on już tak ma.
a wkoło sporo kolorowych plam, w tym plamisty Głogownik ;-)
Ale on już tak ma.
Kolczasta bestyjka berberysowa ;-)
Mój pierwszy owadzi domek z 2013 roku wyraźnie czuje piętno czasu, ale nadal spełnia swoją funkcję i bardzo mi się podoba w tej spatynowanej wersji.
Do tego chyba znalazłam idealny drewniaczek do Borkowa :-)
Podoba mi się taki początek roku,
czego i Wam Wszystkim życzę :-)