czwartek, 30 lipca 2015

Pożegnanie z lipcem

Ostatni raz w lipcu na Młocinach. Dzień wietrzny, momentami wręcz jesienny. Jakoś smutno dzisiaj w ogrodach. Wprawdzie wszystko się zieleni, nawet liści opadłych mało, ale może to ten szelest gałęzi podczas porywów wiatru, może szare chmury co i raz zasłaniające słońce, może to po prostu taki mój jesienny dzień ;-)

A może znowu oczekiwanie na jutro, bo w planach wreszcie Borków. Po dwóch tygodniach przerwy.

Trzmielina oskrzydlona, Zebrinus i Sadziec




 
Rozchodnik Aubergine w rozkwicie


Wysiane dziwaczki długo wegetowały w upały, ale teraz chyba ostro ruszyły.



Budleje przekwitają


Trawnik coraz ładniejszy




Jabłka niemal gotowe

 
Może nie są to jabłka doskonałe w smaku, ale ich wygląd na drzewie po prostu mnie zachwyca.

Wiatr wygonił mnie do domu wcześniej, jakoś nie było nastroju do cieszenia się ogrodem.
 

środa, 29 lipca 2015

To było wczoraj ;-)

Dzisiaj na Młocinach nie byłam, bo długa lista spraw do załatwienia zatrzymała mnie w centrum, ale zdjęcia mam, bo zrobiłam je wczoraj, kiedy w przerwach między kolejnymi deszczami pracowałam wśród mojej zieleni. 

Kiedy jednak po powrocie do domu chciałam jak zwykle ściągnąć zdjęcia z aparatu  okazało się, że jest problem z portem HDMI w moim aparacie i łączności z komputerem nie ma. Ten port od początku był jakiś dziwny, łączenie kabla sprawiało stale trudności, chyba ostatecznie coś się zepsuło. Dzisiaj mam już czytnik kart, więc są i zdjęcia. Te z wczoraj ;-)

Przede wszystkim sprawdzałam jak się mają moje przesadzone krzewy, berberys i kosodrzewina. Wygląda na to, że jest dobrze.


 
 Liliowce nadal kwitną, ale jakoś skąpo, a i liści mają malutko.



Floksy i Budleje





 Jeżówki są, ale zdecydowanie marniejsze, niż rok temu


Moje nieśmiałe rozmnażanie Red Barona. Tu w ogóle rozmnażam ;-) Przetaczniki po podziale, jakieś kawałki jeżówek, dzwonków, może kiedyś będzie tego więcej.


Trzcinnik


Rozmnażana trzmielina


Przetaczniki w drugim roku



Trawa która pomimo tego, że nie zimuje, jednak przezimowała.


Skosiłam trawnik. Wreszcie po upałach jest co kosić. Trawnik powoli wraca do formy, jabłka się sypią, codziennie kosz spadów, a że coraz bardziej dojrzałe, żal wyrzucać. Wczoraj zrobiłam z nich jabłkowy mus. Wyszedł pyszny.

Jutro Młociny, piątek wreszcie Borków, ale że nikt z sąsiadów nie przyjeżdża chyba nie zdecyduję się na samotne nocowanie w głuszy ;-)
Ale kto wie.

 

piątek, 24 lipca 2015

I kolejny dzień w ogrodzie

Kocham wakacje. Uczelnia śpi, a ja nagle nigdzie się nie spieszę. Trzeci dzień z rzędu na Młocinach i chociaż już tęsknię za Borkowem, to radość tego spokojnego czasu do woli tutaj, daje takie wewnętrzne uspokojenie. Bardzo mi to było potrzebne.

Porządkowany wczoraj hostowy zakątek



Pod Dławiszem. Obsydian i Bodziszki



Turzyca Buchanana i bluszcz 


Dwa dni po przesadzeniu kosodrzewinka ma się nieźle


A tu rabatka z Jytte. Też ma się super po przesadzeniu, nawet mam wrażenie, że berberysek ma się tu lepiej.


Natomiast główna berberysowa nawet nie poczuła odejścia jednego z krzewów


Budleja gigant! Jest wyższa ode mnie, a zawsze miała około metra.


Budleja i gruszki. Nie na wierzbie ;-)


Alejka po cięciu. Pęcherznice i berberysy poszły pod sekator a wszystkie ścięte kawałki do ziemi. Z dotychczasowego doświadczenia wiem, że ponad połowa tych wsadzonych w ziemię patyczków, to będą kolejne krzewy do Borkowa. Kilka takich z patyków już tam rośnie.


Taki miszmasz pod różami


I na koniec dwa widoczki ogólne.



Siedziałam tu dzisiaj wiele godzin stale myśląc, jak ja kocham to miejsce. To naprawdę odpoczywam, tu odzyskuję spokój i chęć do życia.

I jeszcze wiadomość z Borkowa - rolnik skosił trawę. Mnie teraz pozostaje kosmetyka ;-) , ale to w następny weekend. W ten inne, miłe plany :-)



czwartek, 23 lipca 2015

Rocznicowe zmiany

I wczoraj i dzisiaj bardzo intensywnie obchodzę tę czwartą rocznicę objęcia ogrodu ;-)
Bardzo się zmobilizowałam i od dawna planowane zmiany wreszcie stały się faktem. Wczoraj zaczęłam od wykopania jednego z berberysów. Kiedy je sadziłam późną jesienią 2012 roku to były maleństwa i oczywiście posadziłam je zbyt blisko, chociaż wtedy wcale to tak nie wyglądało.

Tak było w czerwcu 2013 roku. Mnóstwo miejsca.


A tak to wyglądało w połowie maja w tym roku, więc wczoraj Jytte wywędrował na puste miejsce po azalii, obok innych berberysów.


To jego nowe miejsce.


Druga wyprowadzka dotyczyła kosodrzewiny karłowej Mugo. Posadzona w maju 2013 roku tez miała mnóstwo miejsca ;-)


Ostatnio ta iglakowa rabata wyglądała tak:


Jak widać kosodrzewiny nie widać ;-) Teraz rośnie sobie tu. Kiedyś tu były rozmaite byliny, ale słońce je wszystkie wykończyło, zostały tylko wilczomlecze pod szczepiona Iwą i stary pień, który służy jako dekoracja.


Chyba jej dodam jeszcze jedną, bo bardzo lubię te odmianę Pumilio.

Dzisiaj przesadzałam hosty, bodziszki, porządkowałam ciemny zakątek pod morwami, ale zdjęć nie ma, bo byłam rowerem i wtedy nie wożę aparatu. Toteż tylko parę zdjęć z komórki.




 



środa, 22 lipca 2015

Po czterech latach

Dzisiaj mnóstwo zdjęć z okazji czwartej rocznicy objęcia działki, o czym już dzisiaj pisałam. Po prostu. A także po to by utrwalić ten dzień i potem znów za jakiś czas móc porównywać jak było.