czwartek, 30 lipca 2015

Pożegnanie z lipcem

Ostatni raz w lipcu na Młocinach. Dzień wietrzny, momentami wręcz jesienny. Jakoś smutno dzisiaj w ogrodach. Wprawdzie wszystko się zieleni, nawet liści opadłych mało, ale może to ten szelest gałęzi podczas porywów wiatru, może szare chmury co i raz zasłaniające słońce, może to po prostu taki mój jesienny dzień ;-)

A może znowu oczekiwanie na jutro, bo w planach wreszcie Borków. Po dwóch tygodniach przerwy.

Trzmielina oskrzydlona, Zebrinus i Sadziec




 
Rozchodnik Aubergine w rozkwicie


Wysiane dziwaczki długo wegetowały w upały, ale teraz chyba ostro ruszyły.



Budleje przekwitają


Trawnik coraz ładniejszy




Jabłka niemal gotowe

 
Może nie są to jabłka doskonałe w smaku, ale ich wygląd na drzewie po prostu mnie zachwyca.

Wiatr wygonił mnie do domu wcześniej, jakoś nie było nastroju do cieszenia się ogrodem.
 

2 komentarze:

  1. Pięknie i spokojnie, lubię takie zdjęcia. Szkoda, że pogoda nie dopisała. U nas od kilku dni znów gorąco. Dziś mocno grzało i trudno było pracować w ogrodzie ale szkoda soboty. Miejscami robi się już jesiennie, nawet paprocie lekko zbrązowiały. Zbyt szybko leci ten czas.
    Miłej niedzieli Krysiu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak zawsze jesteś bardzo miła :-) Tak, czas gna, ja zdecydowanie czuję jesień, a słońce jednak nie grzeje tak jak w lipcu. Trudne lato, susza, upały, wiele roślin z trudem przetrzymało ten sezon.

      Usuń