Ostatni raz w lipcu na Młocinach. Dzień wietrzny, momentami wręcz jesienny. Jakoś smutno dzisiaj w ogrodach. Wprawdzie wszystko się zieleni, nawet liści opadłych mało, ale może to ten szelest gałęzi podczas porywów wiatru, może szare chmury co i raz zasłaniające słońce, może to po prostu taki mój jesienny dzień ;-)
A może znowu oczekiwanie na jutro, bo w planach wreszcie Borków. Po dwóch tygodniach przerwy.
Trzmielina oskrzydlona, Zebrinus i Sadziec
Wysiane dziwaczki długo wegetowały w upały, ale teraz chyba ostro ruszyły.
Budleje przekwitają
Trawnik coraz ładniejszy
Jabłka niemal gotowe
Może nie są to jabłka doskonałe w smaku, ale ich wygląd na drzewie po prostu mnie zachwyca.
Wiatr wygonił mnie do domu wcześniej, jakoś nie było nastroju do cieszenia się ogrodem.










Pięknie i spokojnie, lubię takie zdjęcia. Szkoda, że pogoda nie dopisała. U nas od kilku dni znów gorąco. Dziś mocno grzało i trudno było pracować w ogrodzie ale szkoda soboty. Miejscami robi się już jesiennie, nawet paprocie lekko zbrązowiały. Zbyt szybko leci ten czas.
OdpowiedzUsuńMiłej niedzieli Krysiu.
Jak zawsze jesteś bardzo miła :-) Tak, czas gna, ja zdecydowanie czuję jesień, a słońce jednak nie grzeje tak jak w lipcu. Trudne lato, susza, upały, wiele roślin z trudem przetrzymało ten sezon.
Usuń