Zapowiadane upały to tylko straszenie ludzi. Owszem jest ciepło, ale to normalne polskie lato z temperatura około 30 stopni, a nie 50 jak było ostatnio. Do tego sporo chmurek, lekki chłodny wietrzyk, bardzo miły dzień.
Ja ten dzień, chociaż mieszkam w stolicy, gdzie od imprez, wydarzeń, uroczystości aż gęsto, spędziłam w zaciszach Młocin, głównie na leżaku ;-)
Wprawdzie kusiło mnie by zobaczyć nowe bulwary nadwiślańskie, ale jak sobie wyobraziłam tłumy, jakie tam będą, zrezygnowałam. Wybiorę się tam jutro po południu, po pracy. Sądzę, że będzie pustawo, a zniszczeń pewnie jeszcze nie będzie. Widziałam zdjęcia i aż się boję myśleć, co mogą tam zdziałać nasi stołeczni wandale.
A dzisiaj w ciszy i umiarkowanym słoneczku trochę się opalałam, trochę podlewałam, a czasem polowałam na motyle. Fotograficznie oczywiście.
Nie są te zdjęcia najlepsze, ale motyle się ruszają ;-))))) A budleje niemal przekwitły. Nie ścinam ich jednak jeszcze, bo właśnie motyli i innych fruwających na nich sporo.
Na floksach też, ale już nie polowałam.
I taneczny Cabaret
Cudna trawa. Muszę mieć jej więcej. Kupiłam ją w ubiegłym roku podczas imprezy Zieleń to Życie. Już dostałam zaproszenie, więc poczekam. W tym roku to 3-5 września, od czwartku do soboty.
A wracałam do domu w gigantycznych korkach. Kolarze akurat blisko mnie maja wyznaczoną trasę, ulice zamknięte, pasy ruchu zablokowane, a u nas jazda na tzw. suwak, to nadal czysta abstrakcja. Zwykle powrót z działki do domu zajmuje mi 15 minut. Dzisiaj 50 minut.
Jutro u mnie relacja z bulwarów, a we wtorek Borków i koszenia ciąg dalszy!







Brak komentarzy:
Prześlij komentarz