środa, 5 sierpnia 2015

Zalana słońcem

Dzisiaj to już rzeczywiście bramy piekieł otwarte, jak zapowiadali w prognozach. Młociny w słońcu, ale nie spalone. W niedzielę lałam wodę przez parę godzin, jeszcze w miarę chłodne noce i jednak ogród w lepszej kondycji niż był podczas lipcowych spiekot.

A że w planach miałam cięcie desek przywiezionych z Borkowa, tylko zebrałam opadłe jabłka i liście i wzięłam się za stolarkę ;-) Robię stół do Borkowa. Taki mniej więcej jak moje ławki w Borkowie, czyli maksymalna prostota topornych desek. Elementy gotowe, jutro jadę do Borkowa na parę dni, to i stół stanie przy ognisku i ławeczkach. 

Teraz tylko parę zdjęć z zalanej słońcem działki na Młocinach.





I parę miejsc bardziej cienistych.




 
 Kosodrzewina ma się wspaniale po przesadzeniu.

Młociny obecnie nie wymagają wiele pracy, to nie to co Borków, gdzie koszenie i strzyżenie traw pewnie zajmie mi jeszcze wiele dni. Toteż jadę jutro, także dlatego, że są sąsiedzi i zapowiada się nie tylko pracowity, ale też i bardzo rozrywkowy czas.

Wrócę, jak będę miała dość. Najpóźniej w niedzielę rano.

Czarne chmury nad stolicą w tej chwili. Wygląda to groźnie.

 



 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz