czwartek, 22 września 2016

I znowu kolorowo


Po ostatnim weekendzie miałam wrażenie, że ogród umarł, tak był suchy i biedny. Widać moje podlewanie i ostatnie deszcze przywróciły go do życia, bo dzisiaj w słońcu, czy w deszczu - a taka była pogoda - jarzył się kolorami i pełnią życia.

Marmalade w tym roku pokochała nowe miejsce. Polecam tę żurawkę, jest wyjątkowo udaną odmianą.


Wszyscy kochają rozchodniki ;-)


Ciemna rabata pod Dławiszem - rozchodniki, bluszcze, bodziszki i Obsydian. Kolejna żurawka, moja miłość. 


Aronia już bez owoców ;-) Ptaszyska jakoś wyjątkowo głodne.


Kosmatka śnieżna 


I inne ujęcie ciemnego zakątka - tu hosty i bodziszki


Krzewuszka Purpurea Nana, chyba.


Nieszczęsne Hortensje dębolistne - a takie były cudne w ubiegłych latach :-(


Trzmielina oskrzydlona, moje cudo, powoli czerwienieje


Rozchodniki i Tojeść kropkowana 'Aleksander'


Kwiatostany Sadźca


Bylinówka powoli zasycha


Berberysy, jedne z wielu


Pęcherznice mix - Andre, Dart's Gold, Mindia.


Rosa Rugosa


Więcej jabłek, niż liści ;-)


Clematis Polish Spirit i w tej postaci jest ładny.



Przede mną cztery dni intensywnej pracy w pracy. 

Na Młociny wrócę we wtorek, do Borkowa w środę.
 
Podlałam ogród, chociaż nikt wokół nie podlewa i czułam się dziwnie lejąc tę wodę w zimny, pochmurny dzień. Ale jeśli te rośliny mają żyć, przetrwać zimę, to muszą mieć wodę. Więc leję i już.

Wracam za cztery dni.