Tydzień mnie nie było na Młocinach. No w ogóle ledwie daję radę i tylko liczę dni do wakacji, a to już za ..... dni 3! Od środy !
Do tego tak jak Borków, tak i Młociny dają radę beze mnie doskonale. Trawnik tylko zarósł i nieco zaśmiecone liśćmi rabatki, ale to w parę godzin zrobione i chociaż może nie jest to wszystko tak dopracowane jak niegdyś bywało, to cieszy mnie ta dojrzałość mojego ogródeczka.
Nowości brak, chyba tylko Sadziec rozkwitł i wyrósł, a czosnki coraz większe.
Przymiotno się wciska w kadr, ale mam je jedynie w tej zaniedbanej donicy ;-)
Rozkwitła Ruta ;-)
Kalina po raz pierwszy ma korale. Dotąd zżerana przez mszyce nie kwitła. Wywiezienie Jaśminowca do Borkowa zakończył problem mszyc w tej części ogrodu.
Krwawnik Red Velvet rozkwitł, bardzo go lubię, a niemal go straciłam. Dzieliłam kępę ze 2 lata temu i niemal żadna sadzonka się nie przyjęła. Jedna przetrwała i teraz ładnie się rozrasta.
Niestety wybujał i wymaga podpory. Używam do tego bambusów ze starych dzwonków.
Poza tym hosty ogromnieją. To podarowane przez Panią wspaniałego ogrodu, są przepiękne, a i cienisty zakątek pod głogami, wśród bodziszków też im służy.
A i jeszcze Jukka - marna była, marniała, a tu nagle coraz większa.
A Zawciąg jeszcze próbuje kwitnąć.
Z widoczków ogólnych na koniec ten
ale nie jestem z niego zadowolona. Trawnik strasznie marny, tylko krzewy róż wielokwiatowych pięknie się rozrastają. Oczywiście Clematis Polish Spirit jak co roku niezawodny, a w tle szalony Ognik Red Column.
Za to ogólnie jestem w raju :-) Same sukcesy zawodowe, dobrze jest na wszystkich możliwych frontach, no i wkrótce wakacje!
Może jestem przesadną optymistką, ale mnie wystarczają takie radości, jak dzisiejszy dzień, kiedy mogłam widzieć szczęście innych ludzi, łzy rodziców studenta po jego sukcesie na obronie pracy dyplomowej, widzieć jak doskonali mogą być ludzie, dzięki swojej pracy.
Niezwykle budujący dzień.