Wczoraj szukałam wiosny w Borkowie, dzisiaj na Młocinach. Coś tam wypatrzyłam, ale ogródeczek marnie wygląda. Woda stoi na trawnikach, na rabatkach lód i błoto, na ścieżkach ślisko. Ale dzień tak piękny, że żal go zmarnować. Sekatory dzisiaj były bardzo aktywne ;-) Pocięłam róże pnące, clematisy, a potem ścięłam połowę wysokości z pęcherznic. Wybujały wysoko, ale dołem zaczęły schnąć, nie cięłam ich tak radykalnie od lat. Czas był najwyższy na odmłodzenie i uformowanie na nowo.
Tak teraz się prezentują
Na trawnik oczywiście nie wchodziłam, cięcie robiłam stojąc na mojej drewnianej ścieżce.
Tulipany?
Są też kły piwonii, pączki na różach, ale bardzo to jednak nieśmiałe oznaki wiosny.
Zabrałam ściete pęcherznice do samochodu, jutro będzie ognisko w Borkowie :-)


