Dzisiejszy widok ogrodu mnie jednak nieco podłamał.
A ja niestety z tych porządnickich, co bałaganu w ogrodzie nie zaakceptuje chyba nigdy, więc złapawszy grabie znowu godzinami napełniałam wory liściowym śmieciem. Na szczęście jutro zabierają z naszego ROD-u zielone odpady, więc przynajmniej nie musiałam sama tych worów nigdzie zawozić.
A pod wieczór było tak ;-)
Ta róża co to miała być Flammentanz a nie jest, jest jednak bardzo udana :-)