czwartek, 8 listopada 2018

Ile można sprzątać ;-))))

Nadal liście, nadal liście...

Po dwóch dniach grabienia, czyszczenia rabat dzisiaj pod wieczór ogródeczek lśnił .... pustką ;-)
Badylki krzewów, konary i kilka zimozielonych. Byliny poznikały, powycinałam zaschnięte i brzydkie łodygi, listopad w pełni.

Powiązałam trzcinniki, bo wilgoć pod nimi straszna, a kolejne deszcze nadchodzą. 


Dopóki nie przemarznie berberys Juliany jest śliczny


Berberysowa gmatwanina też może być


Jest porządek, tylko ten trawnik :-( Chyba wiosną czeka mnie jego całkowita renowacja 


I jeszcze kilka miejsc jako tako wyglądających, ale to jednak listopad.




Jeszcze dosypię kompostu w parę miejsc, może zrobię jakieś jesienno-zimowe aranżacje, wreszcie mam czas, by nie ograniczać się jedynie do najpilniejszych prac.

Do Borkowa z racji świąt (?) i spodziewanych utrudnień w przejechaniu stolicy - mam swoje doświadczenia z ubiegłego roku - wybiorę się pewnie we wtorek. Jutro samochodzik idzie do spa ;-)
Olej, przegląd, etc....

Do soboty mam relaks domowy.
Ale mam dobrze :-)