sobota, 10 marca 2018

Wiosenne kły


Wreszcie, wreszcie, wreszcie...

Wszystko wreszcie, bo choroby, operacja, szpital i nie byłam na Młocinach od 18 stycznia!!!!

Wreszcie, bo ciepło, bo słonecznie.

Wreszcie, bo trzy godziny sprzatania, chociaż padałam na twarz. Straszliwie wycieńczyły mnie te chorobowe historie, ale widok śmietnika na moich ukochanych rabatkach bardzo mnie zmobilizował. Nawiało lisci, rozmaitych owocników, śmiecia rozmaitego, a tu wszędzie wiosenne kły.

No jak tu dać im rosnąć wśród śmieci. Zdjęcia niestety jeszcze przed sprzątaniem, ale potem byłoby za ciemno.






Forsycje chyba wkrótce zakwitną


Na razie nie widzę żadnych strat po tych wściekłych mrozach. Te berberysy - Julianae i Yytte - potrafią stracić wszystkie liście, a tu proszę, jaka zieleń.


Ścięłam trzcinniki i jak widać czas najwyższy. 



A w środku kępy trzcinnika taka niespodzianka ;-)