Moja wiśnia to rachityczne i bardzo stare drzewko, jak wszystkie na Młocinach odziedziczone po poprzedniku. Zwykle owocuje kilkunastoma owocami, więcej tego dla ptaków, niż dla zbierania. Ten rok - jak wiadomo - jest absolutnie wyjątkowy pod względem zjawisk natury i chociaż susza szaleje i uszkodzi wiele zbiorów, owoców będzie w bród.
Zamiast garstki wiśnie mam prawie pełną dużą łubiankę. Do tego wiśnie pyszne, słodkie!
Ogródeczek odwiedzany 2 razy w tygodniu jakoś trwa, ale część roślin powoli zamiera. Dzisiaj wycięłam prawie wszystkie przetaczniki Christa. Zwykle to okaz w moim ogrodzie, bo rozmnożyłam je na liczne kępy i kwitną okazale tymi syrenimi ogonami. Może odrodzą się za rok. Do tego zaatakował je mączniak.
Budleje marniutkie, ale kwitną. Ta ma cudny kolor.
Rugosy kwitną i zaraz przekwitają.
Ale są herosi tych trudnych warunków. Ten ciemny rozchodnik w pełnym słońcu trwa. Ja też ;-)