Moja wiśnia to rachityczne i bardzo stare drzewko, jak wszystkie na Młocinach odziedziczone po poprzedniku. Zwykle owocuje kilkunastoma owocami, więcej tego dla ptaków, niż dla zbierania. Ten rok - jak wiadomo - jest absolutnie wyjątkowy pod względem zjawisk natury i chociaż susza szaleje i uszkodzi wiele zbiorów, owoców będzie w bród.
Zamiast garstki wiśnie mam prawie pełną dużą łubiankę. Do tego wiśnie pyszne, słodkie!
Ogródeczek odwiedzany 2 razy w tygodniu jakoś trwa, ale część roślin powoli zamiera. Dzisiaj wycięłam prawie wszystkie przetaczniki Christa. Zwykle to okaz w moim ogrodzie, bo rozmnożyłam je na liczne kępy i kwitną okazale tymi syrenimi ogonami. Może odrodzą się za rok. Do tego zaatakował je mączniak.
Budleje marniutkie, ale kwitną. Ta ma cudny kolor.
Rugosy kwitną i zaraz przekwitają.
Ale są herosi tych trudnych warunków. Ten ciemny rozchodnik w pełnym słońcu trwa. Ja też ;-)
Mącznika nie znoszę, tylko go widzę i słabnę. Rzadko z nim wygrywam. Ja mam teraz całą rodzinę mszyc i muszę coś zrobić. Ich też nie lubię. hehe Bardzo ładne zdjęcia, piękny fioletowy kwiat. Pozdrawiam serdecznie i życzę, by wszystko pięknie rosło. :)
OdpowiedzUsuńBo z nim nie da się wygrać. Ja od razu usuwa zaatakowane rośliny. A mszyce - szkoda czasu - jak są nie ma rady, ale nie wiem dlaczego od roku nie mam mszyc. Moja Kalina atakowana co roku, nigdy nie kwitła, nagle mszyce przepadły, a kalina cudna. Inna sprawa, że wyprowadziłam z ogrodu jaśminowca. Tego mszyce po prostu uwielbiały.
UsuńDziękuję za odwiedziny, zajrzę zaraz, jak ma się pies :-)
Piękne wisienkowe zbiory :)
OdpowiedzUsuńNo cała łubianka ;-)))))
Usuń