czwartek, 21 czerwca 2018

Wisienki ;-)


Moja wiśnia to rachityczne i bardzo stare drzewko, jak wszystkie na Młocinach odziedziczone po poprzedniku. Zwykle owocuje kilkunastoma owocami, więcej tego dla ptaków, niż dla zbierania. Ten rok - jak wiadomo -  jest absolutnie wyjątkowy pod względem zjawisk natury i chociaż susza szaleje i uszkodzi wiele zbiorów, owoców będzie w bród.

Zamiast garstki wiśnie mam prawie pełną dużą łubiankę. Do tego wiśnie pyszne, słodkie!


Ogródeczek odwiedzany 2 razy w tygodniu jakoś trwa, ale część roślin powoli zamiera. Dzisiaj wycięłam prawie wszystkie przetaczniki Christa. Zwykle to okaz w moim ogrodzie, bo rozmnożyłam je na liczne kępy i kwitną okazale tymi syrenimi ogonami. Może odrodzą się za rok. Do tego zaatakował je mączniak.

Budleje marniutkie, ale kwitną. Ta ma cudny kolor. 



Rugosy kwitną i zaraz przekwitają.


Ale są herosi tych trudnych warunków. Ten ciemny rozchodnik w pełnym słońcu trwa. Ja też ;-)


4 komentarze:

  1. Mącznika nie znoszę, tylko go widzę i słabnę. Rzadko z nim wygrywam. Ja mam teraz całą rodzinę mszyc i muszę coś zrobić. Ich też nie lubię. hehe Bardzo ładne zdjęcia, piękny fioletowy kwiat. Pozdrawiam serdecznie i życzę, by wszystko pięknie rosło. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo z nim nie da się wygrać. Ja od razu usuwa zaatakowane rośliny. A mszyce - szkoda czasu - jak są nie ma rady, ale nie wiem dlaczego od roku nie mam mszyc. Moja Kalina atakowana co roku, nigdy nie kwitła, nagle mszyce przepadły, a kalina cudna. Inna sprawa, że wyprowadziłam z ogrodu jaśminowca. Tego mszyce po prostu uwielbiały.
      Dziękuję za odwiedziny, zajrzę zaraz, jak ma się pies :-)

      Usuń