Dzisiaj mnóstwo zdjęć z okazji czwartej rocznicy objęcia działki, o czym już dzisiaj pisałam. Po prostu. A także po to by utrwalić ten dzień i potem znów za jakiś czas móc porównywać jak było.
185 metrów to adres tego bloga, bo tyle ma ogródeczek, który zrządzeniem losu stał się moim nowym miejscem na ziemi w 2011 roku. To ogródek w ROD na Młocinach w Warszawie. Opisałam tu historię powstawania, budowania, kształtowania tego zielonego miejsca. To była codzienna relacja z pracy w ogrodzie. Dzisiaj to już historia. Dla mnie. Ogródeczek ma nowych właścicieli. Blog zamykam, nic tu więcej już nie napiszę, ale na pewno będę wracać do wspomnień.
środa, 22 lipca 2015
22 lipca - moja działkowa rocznica
22 lipca, data znamienna tak w ogóle, ma dla mnie moje własne, ogromnie ważne znaczenie. Tego dnia, 4 lata temu weszłam po raz pierwszy na teren ogródka, a raczej tego co kiedyś ogródkiem było w ROD im. Huty Warszawa.
A zatem dziś dzień wspomnień ;-) Oto jak w lipcu 2011 roku wyglądało te 185 metrów.
Ale mnie w tym dniu nic nie było w stanie zniechęcić. Miałam wreszcie kawałek ziemi, wymarzony od lat, a do tego wolny emerycki czas, by się tym śmietnikiem zająć. Przyznam dzisiaj, że gdybym wtedy wiedziała dokładnie co mnie czeka, nie jestem pewna, czy znalazłabym odwagę, by się tym miejscem zająć.
Na szczęście nie wiedziałam, bo dzięki temu teraz mam ten mój malutki ogródek, bo dzięki temu moje ukryte ogrodnicze pasje mogły rozwinąć się tak, że dzisiaj obok tych 185 metrów mam i 1200 metrów, na których mozolnie tworzę moje nowe miejsce na ziemi.
Historia powstawania ogrodu na Młocinach jest zapisana w wielu miejscach w internecie, gdzie trafiałam w poszukiwaniu pomocy, nauki, poznawania tajników udanego ogrodnictwa. Niektórych wątków już nie ma. Nie ma na Forum ogrodniczym, nie ma na Oazie, zostały te trzy, na stronach Świata kwiatów, na Ogrodowisku i w Zielonych blogach.
Moje 185 metrów
Berberysy i liliowce pod starą gruszą
Od zera do ogrodu
Chociaż wątki są, mnie już w tych miejscach nie ma, bo z ludźmi niestety mi nie po drodze, ale obrazy zostały, zostały też wspomnienia i pamięć o tych osobach, które potrafiły zaakceptować mnie taką, jaka jestem. Została też spora wiedza, którą wyniosłam z tych wszystkich miejsc, za co zawsze będę wdzięczna twórcom ogrodowych forów.
Teraz jedynie tu, w moim blogu zdaję relację z tego, jaki jest los ogrodu, a raczej miejsca w ogrodzie działkowym w Warszawie.
Dzisiaj równo cztery lata, a zatem jadę świętować na Młocinach!
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)




























