wtorek, 4 lutego 2014

Śniegowy ogródek

Po 4 tygodniach przerwy dzisiaj odwiedziłam wreszcie moje ogrodowe metry. 

Nawet nie zdawałam sobie sprawy jak długo mnie tam nie było. Do tego powrót na działkę oznaczał powrót do radosnej normy, a tamte czarne cztery tygodnie odchodzą w przeszłość. Szybko zwykle zapominam wszystko co było złego w moim życiu, czasem całkiem wyrzucam z pamięci. Och, jak to wspaniale znowu cieszyć się ze wszystkiego!

Wbrew moim obawom, chyba wielkich strat nie będzie, bo biały puszek okrył wszystko szczelnie, śniegu jest naprawdę gruba warstwa, co widać na zdjęciach - płotki niemal całe zakryte.


Berberysy za płotkiem zniknęły pod śniegiem, z przodu tylko patyczki pęcherznic, biało.

Ścieżka zasypana, tylko pod ogrodzeniem zielenią się bluszcz i głogownik, ogniki i tuje. Głogownik całkowicie bez okrycia i wcale nie wygląda źle . Na razie. Zobaczymy co będzie.



Piuropusze tawułek i kosmate gałązki róży pomarszczonej, jakieś ślady na śniegu i tyle.


Nacieszyłam się chyba ostatnim zimowym widokiem, bo jednak codziennie coraz cieplej, zapewne wkrótce śnieg zniknie.