Nie mogę uwierzyć, że wszystkie posadzone jesienią cebule wyrosły i zgodnie z kalendarzem kwitną. Po krokusach i narcyzach, teraz przyszła u mnie pora na szafirki. Z krokusów tylko zielone wąsiki zostały, za to narcyzy niezmordowanie trzymają formę. Nawet dzisiejszy grad ich nie zniszczył, a momentami był naprawdę silny.
A oto moje jeszcze małe szafirki
Rosną sobie pod krzywą jabłonką, z której są najlepsze jabłka. Jeszcze jej bardzo daleko do zakwitnięcia, ale mam nadzieję, że po odpoczynku w ubiegłym roku, w tym będzie owocowała.
Trawnik jeszcze nie zregenerowany, ale było zbyt sucho.
Z dzisiejszych prac poza wyrywaniem chwastów, przesadzałam rośliny pod katem nowych pomysłów i obkancikowałam jedną rabatkę. Jutro ciąg dalszy.
Żurawki coraz ładniejsze. Marmalade w bluszczu
Palace purple rosnąca w słońcu, stąd takie wybarwienie
Te w cieniu wyglądają inaczej. Może Tojad na nie działa.
I Fire Chief
I tak pomimo zimna i gradu wiosna jednak jest. Dzisiaj zakwitła też brzoskwinia.
A ja już czekam na nowy dzień.






