wtorek, 26 lipca 2016

Fioletowo, limonkowo

Mój młociński ogródek jest - co stale podkreślam - raczej bardziej kolorowy z liści niż kwiatów, ale teraz kiedy kwitną floksy, clematisy, budleje, hortensje, przetaczniki, róże, krwawniki.... no i nagle jest kolorowo od kwiatów ;-)
 



Posadzony w tym roku Clematis Violet Pink tez nieśmiało kwitnie. Rośnie powolutku, ale znając powojniki wiem, że za rok pokaże co potrafi.


Hortensje z białych zrobiły się limonkowe


Może chciały upodobnić się do Śnieguliczki?


Moje zarośla ;-)


Jabłka, jabłka, jabłka...  urodzaj w tym roku jest po prostu niesamowity


piątek, 22 lipca 2016

5. rocznica

Dzisiaj mija dokładnie 5 lat od dnia kiedy 185 metrów kwadratowych pod gruszą stało się moim doświadczalnym polem ogrodowym. Doświadczalnym bo od chaszczy i śmietniska, które przypadły mi w udziale, droga do ogrodu była długa. Co więcej ta droga nigdy się nie kończy, ogród to wieczna praca, poprawianie, przesadzanie, nowe pomysły, nie mówiąc o codziennej pracy u podstaw ;-) 
Co mi się udało? Na pewno nie jest to ani śmietnisko, ani łysa działka z przed 5 lat. Nie jest to już nawet działka, ale chyba jednak ogród. Z każdym rokiem przybywało roślin, zmieniał się plan ogrodu, wraz z rosnącą wiedzą o roślinach i tworzeniu rabat moje 185 metrów piękniało, przynajmniej w moich oczach.

A to było tak

2011




2012




2013





2014









2015








środa, 20 lipca 2016

Gniazdo os - ciąg dalszy i nie tylko :-( UWAGA ! SMUTNE ZDJĘCIA!


Dzisiejszy dzień to chyba jeden z tych smutnych ogrodowych dni. Niby problem pod kontrolą, ale wcale nie jest mi z tym dobrze. Gniazdo os martwe, w ogrodzie jakby ciszej, do tego na trawniku martwy ptak. 


Aż się boję myśleć, że ma związek z wytruciem os. Gniazdo puste.


Teraz mogłam bez obaw wejść do domku. A tam początki nowych budowli, których wcześniej nie widziałam.Już nie będą dokończone.



Os nie ma, a ja wcale nie czuję się z tym komfortowo, chociaż przecież pogryziona przez osy też w żadnym komforcie nie byłam. Ugryzienia bolały, puchły, dokuczały parę dni.

Jaki wybór ma człowiek w takiej sytuacji?

Tak czy inaczej nie miałam dzisiaj nastroju do prac ogrodowych. Dokarmiłam rośliny Florovitem, zebrałam opadłe jabłka i robiąc zdjęcia szukałam pocieszenia w roślinach.

Ucieszył mnie bardzo Rokitnik - wreszcie, po 4 latach od posadzenia ma jagódki. Po raz pierwszy.



Nie jest ich dużo, ale to dobry początek ;-)


Ogród w porannym słońcu wygląda inaczej











Róża nadal kwitnie, chociaż miała to być Flammentanz, więc nie powinna ;-)


I jeszcze ulubiona Marmalade
 

Jutro Borków i czyszczenie suchych strumieni, a za dwa dni wielka rocznica. 5 LAT od dnia kiedy Młociny stały się moje. Do tego dzisiaj odebrałam umowę dzierżawy działki, co finalnie legalizuje moje prawo do niej. Były pewne problemy z naszym ogrodem, ale dzięki aktywności nowego Zarządu ROD wreszcie jest porządek.

No to może w sumie dzień nie taki smutny. Do tego to mój 300-tny wpis na tym blogu. Zaczęłam go pisać 16 listopada 2013 roku.